Hello Poetry
Submit your work and get some sparkles! Create free account
"czy" poems
Aniu, dostałem słuchy na temat grafiki - nie jestem Surrealist'ą z poprzedniego wieku (tzn. dwudziestego), to już mineło... może i też miałbym pozory sfobody by skrytką zza popularną sztuką miałbym brać jakiegoś malarza na front jak by to było wydanie Ortodoksji zwane Penguin Publishing House, ale wolałbym mieć pod uwage geneze, tzn. kompromis braku koloru i tą nadrentą komplikacje modernizacji na tle "programming" szyfrem komputera - a ten kompromis? szyfr chemika... wiem że to może brzmić zbyt contra idei ładnego obrazka czy tez ikonoklazm'u wedle sukcesu sprzedarzy książki - ale jak orginał to orginał, bez kiszeczki, bo kto tak naprawde chce pokazać tważ niechaj pokarze ją niż maske pierw - wiec myśle o notatkach z sfer chemii w goły-trakt poezji. przesyłam jeden przykład, trzymam notatki inne takrze gotowe, ale to jeden przykład; nie chce sie chować pod skórą innych artystycznych wybryków - szczegółowo poza gruntem orginału pisma jako malunek pierw, a pismo po (ksiązka to nie Boeing 747: obraz pierw a dzwięk po - tzn. dzwięk pierw, a obraz po) - a więc i też skreślam zaufanie co do piękna malowidła jako przeciw tego samego niby ambasador'a dającego ochrone pod tytułem: brzydastwo wiersza konieczne; wole by jedno z drugim miało zaufanie, czy też wpomnienie obojga na począt i na koniec:  na trasie wątpień i zarysów warte twarzy w publicznym miejscu poza oh ah ah oh galerii. a więc zakończe - inne e.g. prześle jutro - ten jako prolog w temacie: o co mi chodzi. Mateusz. p.s. oczywiście ominołem ę czasem, lecz jest zachowane w przykładach głębin - ale to nazwe proto-ortografia Polaka poza Polską, takie potrzebne lustro w Angielskim 's - czyli liczby mnogej co nawet tłumacz by powiedział: sprechen Deutsche?
0
Jul 10, 2016
Jul 10, 2016 at 10:32 PM UTC
email / diacritics "crossword" (un-ditto and apply a non-misnomer, i.e. give it a proper name, cf. Aristotle)
Aniu, dostałem słuchy na temat grafiki - nie jestem Surrealist'ą z poprzedniego wieku (tzn. dwudziestego), to już mineło... może i też miałbym pozory sfobody by skrytką zza popularną sztuką miałbym brać jakiegoś malarza na front jak by to było wydanie Ortodoksji zwane Penguin Publishing House, ale wolałbym mieć pod uwage geneze, tzn. kompromis braku koloru i tą nadrentą komplikacje modernizacji na tle "programming" szyfrem komputera - a ten kompromis? szyfr chemika... wiem że to może brzmić zbyt contra idei ładnego obrazka czy tez ikonoklazm'u wedle sukcesu sprzedarzy książki - ale jak orginał to orginał, bez kiszeczki, bo kto tak naprawde chce pokazać tważ niechaj pokarze ją niż maske pierw - wiec myśle o notatkach z sfer chemii w goły-trakt poezji. przesyłam jeden przykład, trzymam notatki inne takrze gotowe, ale to jeden przykład; nie chce sie chować pod skórą innych artystycznych wybryków - szczegółowo poza gruntem orginału pisma jako malunek pierw, a pismo po (ksiązka to nie Boeing 747: obraz pierw a dzwięk po - tzn. dzwięk pierw, a obraz po) - a więc i też skreślam zaufanie co do piękna malowidła jako przeciw tego samego niby ambasador'a dającego ochrone pod tytułem: brzydastwo wiersza konieczne; wole by jedno z drugim miało zaufanie, czy też wpomnienie obojga na począt i na koniec:  na trasie wątpień i zarysów warte twarzy w publicznym miejscu poza oh ah ah oh galerii. a więc zakończe - inne e.g. prześle jutro - ten jako prolog w temacie: o co mi chodzi. Mateusz. p.s. oczywiście ominołem ę czasem, lecz jest zachowane w przykładach głębin - ale to nazwe proto-ortografia Polaka poza Polską, takie potrzebne lustro w Angielskim 's - czyli liczby mnogej co nawet tłumacz by powiedział: sprechen Deutsche?
Continue reading...
4
- Zegar popuszczony. Drewno w deski popękane. Twoje dziecię po raz enty leży w sofie, jakby nieznane. Czy widziałeś jakże gołębice są dziś rozszlajałe? Białe a wyprute, jakbyś coś z żeber z alabastru na wióry mi pasem skórzanym przerobił. Pogardą jakże ci koniak a nie me oczy ambulansem! Wargi sąsiada jak posąg dawidowy a nie me wyżebrane! A sen nas dwojga na strychu już tylko we krwi coś znaczy? Mętny widok asów, pików czy trefli bez serca twej „królowej” spił cię i na wiersz w popielniczce przerobił? - Ty co stoisz dumna, niby poharatana, nie wiem jak siebie samego odpędzić. Jakiś ból liliowy, jakiś pieniądz w twarz córce rzucony, ekstaza z barw i szkarłatu przed oczyma już tylko do anestezji się sprowadza. Bo, powiedz, czymże trzask twych żeber, o potomku zapomnienie, jak nie chwilą gorzką małego goździka co zaraz nagle w przełyku zaniknie? Po cóż pierścień zaręczynowy, czesne, ognisko Hestii, śmiech twój platynowy jeśli stoi przyszłość jak twój posag stracona? Ten salon, ten pas, ten orgazm, każda sprawa lichwy ci warta. - Bez wykładania ci na ławę „przynajmniej ja nie...”, chociaż stanę ci wyzwaniem i ostatnim tchem jaki marmur mych kości coś jeszcze się broni i spytam, nie wycofam: Ten ból, ten skowyt co mówisz, jak czyn schowany Nazarejczyka, u stóp w wodzie twych pracujący, czy znać ci dać co przekazał przez wsze narody? - Naprzód, wypatruję - Co na Ziemi związałeś, w niebie się nie odstanie,                 jak puls w żyle ci zostanę                      choćbyś martwy i go wydrapał                                 na pozór.
0
Jan 20, 2021
Jan 20, 2021 at 5:40 AM UTC
Krew spadła na śnieg przy mahoniu (Blood Fell On Snow By The Mahogany)
- Zegar popuszczony. Drewno w deski popękane. Twoje dziecię po raz enty leży w sofie, jakby nieznane. Czy widziałeś jakże gołębice są dziś rozszlajałe? Białe a wyprute, jakbyś coś z żeber z alabastru na wióry mi pasem skórzanym przerobił. Pogardą jakże ci koniak a nie me oczy ambulansem! Wargi sąsiada jak posąg dawidowy a nie me wyżebrane! A sen nas dwojga na strychu już tylko we krwi coś znaczy? Mętny widok asów, pików czy trefli bez serca twej „królowej” spił cię i na wiersz w popielniczce przerobił? - Ty co stoisz dumna, niby poharatana, nie wiem jak siebie samego odpędzić. Jakiś ból liliowy, jakiś pieniądz w twarz córce rzucony, ekstaza z barw i szkarłatu przed oczyma już tylko do anestezji się sprowadza. Bo, powiedz, czymże trzask twych żeber, o potomku zapomnienie, jak nie chwilą gorzką małego goździka co zaraz nagle w przełyku zaniknie? Po cóż pierścień zaręczynowy, czesne, ognisko Hestii, śmiech twój platynowy jeśli stoi przyszłość jak twój posag stracona? Ten salon, ten pas, ten orgazm, każda sprawa lichwy ci warta. - Bez wykładania ci na ławę „przynajmniej ja nie...”, chociaż stanę ci wyzwaniem i ostatnim tchem jaki marmur mych kości coś jeszcze się broni i spytam, nie wycofam: Ten ból, ten skowyt co mówisz, jak czyn schowany Nazarejczyka, u stóp w wodzie twych pracujący, czy znać ci dać co przekazał przez wsze narody? - Naprzód, wypatruję - Co na Ziemi związałeś, w niebie się nie odstanie,                 jak puls w żyle ci zostanę                      choćbyś martwy i go wydrapał                                 na pozór.
Continue reading...
34
NA KS. DRA HAB. NATANKA W GRZECHYNI MUSZELKI 52 OKTAWY DWIE VON STEFAN KOSIEWSKI Studia Slavica et Khazarica XXI Prolegomena do Niebopolityki PANDEMIA PSYCHOZY Zniweczona Rzeczywistość Zarys Estetyki Chazarów Fascynacja Obłędem I Czy Arcybiskup Krakowa Jędraszewski żydoską babkę Wojtyły z domu Szulc wyniesie na ołtarze Kościoła Rzymskokatolickiego za rodzicami Santo Subito Lolka przez tzw. populus Romanus ludzi siatki ojca Hejmo w ramach działań operacyjnych SB? Czy ważne święcenia kapłańskie ma Jędraszewski od kropienia wodą święconą żeliwnych klap kanalizacyjnych w mieście Łodzi? Czy uchodzi, by cudownie rozmnażane przez Dziwisza relikwie zachowały ważność do usranej śmierci, jeśli gówno przychodzi II Kubicy w sporcie z przedmiotów szamańskich nie posiadających nawet mocy placebo, bez wiary w modlitwę księży i biskupów Episkopatu Polski, którzy w porze Pandemii CORONA ograniczają liczbę członków Rodziny Góralskiej na Mszy św. za Ojczyznę? PS. Nie licząc przychodów Kubicy pochodzących z dofinansowania amatorskiej aktywności państwowymi dotacjami Morawieckiego hojną ręką słupa Obajtka w PKN ORLEN, jak poseł Kaczyński nie zalicza do Rejestru Korzyści obstawy i kierowców biseksualnych. https://sowafee.jimdofree.com/2020/03/15/na-ks-dra-hab-natanka-w-grzechyni-oktawy-dwie-m52-von-stefan-kosiewski-ssetkh-pdnxxi/
0
Mar 15, 2020
Mar 15, 2020 at 4:31 AM UTC
NA KS. DRA HAB. NATANKA W GRZECHYNI M52 OKTAWY DWIE FO VON STEFAN KOSIEWSKI SSetKh PDNXXI PANDEMIA PSYCHOZY ZR ZECh
Moje serce się przelewa, Bo mnie w kółko ktoś olewa. Ciągle gine, to mnie zżera, Taka smutna atmosfera. To nie bajka, i nie płacze, Tylko sobie ja tak kracze. Au, jesteś jak złoto, Ale chyba o tym wiesz pięknoto. Forever alone, czy nie, Zawsze będe kochał Cie. Może zaczekam aż ktoś mnie znajdzie, I może przy tym się sam odnajdzie.
0
Sep 5, 2013
Sep 5, 2013 at 9:27 AM UTC
In Awe of A
i tyle, reszta na coin flip twoich ambicji; mam, po, prostu (nie mazowieckie czy kieleckie)                kichaniem dosyć! syty jam i z prostatą oddany w mgle pychy; ja serw memu mieniu i ozora (tej trzeciej krwi krowy)                                                              poeta! do końca wasz iglak wczorajszej wigilii (zmień to a zmienisz czasowność): rada memu panie... więcej narodu czy tem racji czy tem dumy czy tem innego stanowiska na głąbie poza polską ja racze; ja racze! wilka gniew nad lud! z resztą, okiem morsa fabryk na tle miganiu to tylko nic! a mój brat kim?! obcy mocar?! nie! nie, nie ja ludwig rus czy pruss, niet ich! oj naród a ja jako atlas, wraz z izraelem, a ty jako kompas, a warszawa jako kamień tonie w wodzie hystorji wraz z napoleonem, a więć kraków raz jeszcze wstanie wraz z mongołem; tylko anglia może oddalać dume swego rodu sama mniej dumna swego początku w niemczech.
0
Dec 6, 2015
Dec 6, 2015 at 9:28 PM UTC
kurwa do stopni trzeciej rzeszy!
Odczucie zaparcia tchu w piersiach jakoby przy chłodzie, szoku w oszołomionej czułości czy penetracji przez ukochanego po raz pierwszy podczas aktu cielesnego odczuwam jako to uczucie w klatce ściśniętej jakbym miał w dłoniach właśnie tak samo kruchą rybkę... ledwo dyszy, cmoka, jak niemowlę się miota... i widzę siebie jako lęk, że ona to ze szkła jest i płacze prawie z niepokoju o to co z nią zrobię że trzymam mięsień sercowy wyjęty prosto z czyjejś żywotności. I wiem, iż jeśli tylko zrobię nieostrożny ruch, to ten cały cud Życia którego w oniemieniu i własnych łzach nie mogę pojąć, że mi położono między palce... pęknie nagle jedna arteria przez ściśnięcie... I pójdzie krew. I pójdą jej wargi w dół. I pójdą płetwy wzdłuż ciała. A tygrysie paski bielu i różu będą już tylko tą gęstą czerwienią co nie zmyjesz z ramion tylko się wedrą jak zabrudzona skóra bez zrzucania naskórka. Tą czerwienią w papce jak ta podczas okresu menstruacyjnego gdy ją badasz z bliska na opuszkach. A Cardio będzie nieme. Przeze mnie. Zgwałcone takowo więc. Lub każde inne dłonie, w które powierzyłem tą rybkę. Dlatego takim łkającym lękiem jest dawanie tego w inne dłonie. A oni nie wiedzą jak karpika się trzyma tak, by chodziło o niego i tylko niego. Nie jego paski barwne, powietrze wokół czy inne tyczące się treści. O niego. Oto Słowo. Osoba. Język. My. „A Słowo ciałem się stało.”
0
Nov 9, 2020
Nov 9, 2020 at 6:57 AM UTC
Koi Drwa Spływa
Odczucie zaparcia tchu w piersiach jakoby przy chłodzie, szoku w oszołomionej czułości czy penetracji przez ukochanego po raz pierwszy podczas aktu cielesnego odczuwam jako to uczucie w klatce ściśniętej jakbym miał w dłoniach właśnie tak samo kruchą rybkę... ledwo dyszy, cmoka, jak niemowlę się miota... i widzę siebie jako lęk, że ona to ze szkła jest i płacze prawie z niepokoju o to co z nią zrobię że trzymam mięsień sercowy wyjęty prosto z czyjejś żywotności. I wiem, iż jeśli tylko zrobię nieostrożny ruch, to ten cały cud Życia którego w oniemieniu i własnych łzach nie mogę pojąć, że mi położono między palce... pęknie nagle jedna arteria przez ściśnięcie... I pójdzie krew. I pójdą jej wargi w dół. I pójdą płetwy wzdłuż ciała. A tygrysie paski bielu i różu będą już tylko tą gęstą czerwienią co nie zmyjesz z ramion tylko się wedrą jak zabrudzona skóra bez zrzucania naskórka. Tą czerwienią w papce jak ta podczas okresu menstruacyjnego gdy ją badasz z bliska na opuszkach. A Cardio będzie nieme. Przeze mnie. Zgwałcone takowo więc. Lub każde inne dłonie, w które powierzyłem tą rybkę. Dlatego takim łkającym lękiem jest dawanie tego w inne dłonie. A oni nie wiedzą jak karpika się trzyma tak, by chodziło o niego i tylko niego. Nie jego paski barwne, powietrze wokół czy inne tyczące się treści. O niego. Oto Słowo. Osoba. Język. My. „A Słowo ciałem się stało.”
Continue reading...
50
krytyka na żyda to ta sama na krytyke polaka, skoro krytyk na żyda to też krytyk na polaka - skoro żyd bez ziemi to też polak pod włóknem niemca czy russa czy też bezwdzięcznego austrjaka! odsiecz wiednia! https://goo.gl/2wVUsz, from minute to an hour: radio-kacap - lost the c somewhere, had to innovate -                                               ra - d - yo -                       радя - (я to possess it, a punctuation                                        mark on the letter to stop the omicron from rotating a fullness)                                КАЧП - or simply ç (s) -               ketchup apparently,                        the slaughter of Zagreb -                                         Croat piled on Croat           for a Mexican roll via Tahiti -                                  kark capa - kark kacapa (stary kozioł to zwany cap          bronz spermy i zapach tzn. cap'a -    capie ten ogier Poznania w szambie południa                             na gry czołem z bliska                   w tenis z innym capem) -             stary ogier na tle mgły                    i kozioł kopiący kszięrzyc w orbite        i w równie starannej rubryki: sto razy jeszcze raz                                         to samo, bo to dla wieku    dwa dwa: die tventy secoond centaur /          die nächster tausendfüßler, year on - year in.
0
Apr 21, 2016
Apr 21, 2016 at 8:36 PM UTC
радио-κατσαπ (radio-kacap) / odsiecz wiednia
krytyka na żyda to ta sama na krytyke polaka, skoro krytyk na żyda to też krytyk na polaka - skoro żyd bez ziemi to też polak pod włóknem niemca czy russa czy też bezwdzięcznego austrjaka! odsiecz wiednia! https://goo.gl/2wVUsz, from minute to an hour: radio-kacap - lost the c somewhere, had to innovate -                                               ra - d - yo -                       радя - (я to possess it, a punctuation                                        mark on the letter to stop the omicron from rotating a fullness)                                КАЧП - or simply ç (s) -               ketchup apparently,                        the slaughter of Zagreb -                                         Croat piled on Croat           for a Mexican roll via Tahiti -                                  kark capa - kark kacapa (stary kozioł to zwany cap          bronz spermy i zapach tzn. cap'a -    capie ten ogier Poznania w szambie południa                             na gry czołem z bliska                   w tenis z innym capem) -             stary ogier na tle mgły                    i kozioł kopiący kszięrzyc w orbite        i w równie starannej rubryki: sto razy jeszcze raz                                         to samo, bo to dla wieku    dwa dwa: die tventy secoond centaur /          die nächster tausendfüßler, year on - year in.
Continue reading...
26
*and you now see what they made me do? i'd never thought it would come to this, that i had to crawl back to the mainland of europe to find a publisher, because the appreciation of publishing poetry in england is null, nil, zero, nothing, a mustard seed's worth of hope; this mediation of saving the amazon rainforest to save up on paper and the first yawn of the digital age, among cat videos and **** there you have it, a massive blotch on the intended utility of this **** thing - i'm not even angry any more, just ****** nervous - or as the old writer said in his appreciation of poverty and feeling guilty concerning what he deemed to be his riches (a record collection and a private library): happy trails kids.* Droga Pani Anno, przepraszam za popszedni email, mianowicie że był on bez poważnej formy i tematyki, taki po prostu skrutem. Lecz przez osiem lat nie-ustannego pisania, pisząc do osoby w pozycji umożliwienia publikacji wkroczyła we mnie trema opisywania rzeczywitości - tzn. kiedy widze śledząc pisanie innych poetow na internecie - i tą marude znaną jako rozczarowanie jeżeli chodzi o szanse publikacji, nie tylko jednego wiersza w magazynie poetickim, a o całej książce własnych wierszy to już ża dużo można powiedziec o aborcji dalszych i utrzymanych ambicji. Myśle wiec ze 100 egzemplarzy nie jest asz tak nie realistyczne, wiem że poezja snuci swą muzyke dla nie wielu czytelkników, określone najlepiej dwoma obserwaciami: w angielskich gazetach można spotkać recenzje książek na wiele tematów (autobiografie najczęsciej), lecz o poezji praktycznie nic, oraz fakt że nie dawno tylko jedna książka poezji osiągneła sprzedaż ~10,000 egzemplarzy w Angli - a mówie że 100 nie jest nie realistyczne poniewarz na jednej stronie (hellopoetry.com) mam około 40 zawziętych czytaczy - 936 wierszy i wszytkie przeczytane przez tą skromną kadre - a na facebook.com mam 178 znajomych których poznałem czy to na uniwersytecie czy też w szkole. Tak, a więc 100 egzemplarzy. Mateusz Conrad E.
0
Mar 17, 2016
Mar 17, 2016 at 12:51 PM UTC
first letter to the publisher / 100 copies
*and you now see what they made me do? i'd never thought it would come to this, that i had to crawl back to the mainland of europe to find a publisher, because the appreciation of publishing poetry in england is null, nil, zero, nothing, a mustard seed's worth of hope; this mediation of saving the amazon rainforest to save up on paper and the first yawn of the digital age, among cat videos and **** there you have it, a massive blotch on the intended utility of this **** thing - i'm not even angry any more, just ****** nervous - or as the old writer said in his appreciation of poverty and feeling guilty concerning what he deemed to be his riches (a record collection and a private library): happy trails kids.* Droga Pani Anno, przepraszam za popszedni email, mianowicie że był on bez poważnej formy i tematyki, taki po prostu skrutem. Lecz przez osiem lat nie-ustannego pisania, pisząc do osoby w pozycji umożliwienia publikacji wkroczyła we mnie trema opisywania rzeczywitości - tzn. kiedy widze śledząc pisanie innych poetow na internecie - i tą marude znaną jako rozczarowanie jeżeli chodzi o szanse publikacji, nie tylko jednego wiersza w magazynie poetickim, a o całej książce własnych wierszy to już ża dużo można powiedziec o aborcji dalszych i utrzymanych ambicji. Myśle wiec ze 100 egzemplarzy nie jest asz tak nie realistyczne, wiem że poezja snuci swą muzyke dla nie wielu czytelkników, określone najlepiej dwoma obserwaciami: w angielskich gazetach można spotkać recenzje książek na wiele tematów (autobiografie najczęsciej), lecz o poezji praktycznie nic, oraz fakt że nie dawno tylko jedna książka poezji osiągneła sprzedaż ~10,000 egzemplarzy w Angli - a mówie że 100 nie jest nie realistyczne poniewarz na jednej stronie (hellopoetry.com) mam około 40 zawziętych czytaczy - 936 wierszy i wszytkie przeczytane przez tą skromną kadre - a na facebook.com mam 178 znajomych których poznałem czy to na uniwersytecie czy też w szkole. Tak, a więc 100 egzemplarzy. Mateusz Conrad E.
Continue reading...
4
spierdalaj!                                                  ha ha! stonoga w pończochach czy mój palec dribble dribble i pseudo Ronaldo Caesar kiwa, lazy wachaniem, rękopisem kćuka? mara jakiegoś życia w rąb epitaph; urodzony i zgon roku dnia, mesiącem, pa pa (gest ręką, szyfrem: do wi dze nia).
0
May 16, 2016
May 16, 2016 at 9:29 PM UTC
słowem o życie
też masz mi do powiedzenia, jak niby włókło włókna szarosci sierści psa, dało skóre tą samą, godną, na ubiór człowieka! o tyle, tylko czy ten pies nie igra w psie zasady i maniery łyskotek ogona, a raczej: z krókiem w krok swego pana, na ilość kra kra ha ha! KRA! HA! bo sie barbarossa obudzi! potwory na wyspach! każdy murzyn to wie! tu nie ma społeczeństwa, tu nie ma nawet dialogu, kiedy mensch kochąjacy mensch jest w nad grobie ozora zakryty szambem, i chwyta brzytwy bo tonie nad dwóch tą krytyką! i tu ten upiór rady i wolności, niby, nagle opartym królem na tronie sracza, o! królestwo zwanem szambo! na typ repliki króla jana! jedna dziwa ulic uciekła bo powiedziałem rym henryka żon wedle idolizacji karola, pierwszy z czołem ścięty, drugi nie, a co trzeci? a tu nagle w gazele! *** raj car cajs, w ten rytmiczny bieg! hola hoop! *** tsar cajs! ona w bieg! no, pięć minut wykorzystane dla brygady oxfam.
0
Mar 25, 2016
Mar 25, 2016 at 8:14 PM UTC
potwory!
*ona mruga oczyma jak sra, czy jak szczy*?   (concerning one of my cats in the garden                   easing the **** or bladder, whichever - imagine saying it's a baby when it's should be said: retract that idea of nappies and breastfeeding, watch Prometheus - girl quick on the mark, alien tadpoles ahoy!); you'd love to see the rainbow of curses i littered the ground around me -       all because i overslept my doctor's appointment over the phone -                  hell knows no womanly furies, it's kitted out with them as standard -                  mind you, it's about time to encounter if not simply invite Dr. Zhivago to cool things down -                           such trivialities as only a woman might know to be the basis of infuriated assault - and about a thumb's length of whiskey on an empty stomach, and three coffees...               shit's buzzing... after vacuuming the house i make my oaths: yes, the 21st century Homeric heroes to mind, our modern heroes: heroism equivalent of paying the gas bill -                                entertainment value? zilch: unless you're bound to be watching Odysseus take the longest yawn spanning into the 22nd century. no... i didn't have a rich father, but they managed ******** into my mouth anyway, no wonder all i get to say is: it stinks -            alter?                    *nasrali mi do gęby, nic dziwnego że mówie: smród!                                                     smród! nie jeden balas w szambie tym samym     demokratycznym słowem powie: smród                      i rozkaz męczybuły nad głos! a tu jakiś Kossak pięścią... sto razy wdepte ci dekalog: dwór! dwór! nie pałacyk...                         buda! buda, psie marnego skinienia                             w aport! hujnia i homonto!               oraj pole... jebana mać oraj złote włókno             by przestał głód pytać o gram                                                         sytu! oraj!*              beauty of out a loss in temperament, no cocktail party for miles...                                  if you look closely you can spot a Belgian field of poppies; god the English malaise of attempting to curse...            the easiest curse in English is identified as courtesy - sorry means as much as **** off*.
0
Sep 29, 2016
Sep 29, 2016 at 10:43 AM UTC
кaк дa sra, либо ščy?
*ona mruga oczyma jak sra, czy jak szczy*?   (concerning one of my cats in the garden                   easing the **** or bladder, whichever - imagine saying it's a baby when it's should be said: retract that idea of nappies and breastfeeding, watch Prometheus - girl quick on the mark, alien tadpoles ahoy!); you'd love to see the rainbow of curses i littered the ground around me -       all because i overslept my doctor's appointment over the phone -                  hell knows no womanly furies, it's kitted out with them as standard -                  mind you, it's about time to encounter if not simply invite Dr. Zhivago to cool things down -                           such trivialities as only a woman might know to be the basis of infuriated assault - and about a thumb's length of whiskey on an empty stomach, and three coffees...               shit's buzzing... after vacuuming the house i make my oaths: yes, the 21st century Homeric heroes to mind, our modern heroes: heroism equivalent of paying the gas bill -                                entertainment value? zilch: unless you're bound to be watching Odysseus take the longest yawn spanning into the 22nd century. no... i didn't have a rich father, but they managed ******** into my mouth anyway, no wonder all i get to say is: it stinks -            alter?                    *nasrali mi do gęby, nic dziwnego że mówie: smród!                                                     smród! nie jeden balas w szambie tym samym     demokratycznym słowem powie: smród                      i rozkaz męczybuły nad głos! a tu jakiś Kossak pięścią... sto razy wdepte ci dekalog: dwór! dwór! nie pałacyk...                         buda! buda, psie marnego skinienia                             w aport! hujnia i homonto!               oraj pole... jebana mać oraj złote włókno             by przestał głód pytać o gram                                                         sytu! oraj!*              beauty of out a loss in temperament, no cocktail party for miles...                                  if you look closely you can spot a Belgian field of poppies; god the English malaise of attempting to curse...            the easiest curse in English is identified as courtesy - sorry means as much as **** off*.
Continue reading...
52
mój jenzyk, moja czystość, mój brat moja siora! kiedy ja tam w głowie pra dziada takim pod iglatym krzyżem żyda na równo brał?! kiedy?! kiedy?! czemu czekaniem w anglii?! czemu?! boje sie horyzontów takich jak tych! boże... czemu to marszem wydarzenie nagłe wprost na pustynie wyrytych narodów jakby kretów w mgle czerni? czemu ubogi w krakowie prosi mnie o czerń żelaza a nikogo innego?! gdzie ja w cebulowym kościele, gdzie ja?! na płacz... ja na płacz a nie na grób rodzinnym?! czemu... czemu?! daj mi chociaż wrót do ziemi! daj mi chociaż wrót do ziemi! ja lach z czynu i kości! ja lach z czynu i kości! ja werset bez czynu razy raz jeszcze raz! szfeda płacz. daj mi swego syna cień ciała, znania mieniem krzyż i pacior. szkło w deszczu mówi więcej niż mgła przy ogniu iskry, czy tam sfobody ćmy przy świecy, bo kto pyta o wizerónek słów przy lustra snów moża czy tem narcyza na tle jeziora bez rzeki w gęsich makiarzu na tle marszu gęsi szwastiki - to o tyle pyta. tyle mi mówi płacz, ten izrael północy, ta polska, z tym edynburgiem jako ateny czy ten sankt petersburg jako wenecja.
0
Oct 27, 2015
Oct 27, 2015 at 11:39 PM UTC
czasem dziecie i odzew rakiem osiem
*droga ku, w strone piekła, jest wyryta           dobrymi zamiarami, i wraz z pierwszym krokiem, malutki punkt sie oddala, szlachta słowa i wraz ze słowem godność obietnic, czy też prawd.* we can all pretend to be idiots, but listen to that song wandering stars on the album dummy - and see them roam over london from time to time, and perhaps nearer elsewhere in the distant land of the slavs, perhaps even over venice, or the great many fires over the indian ocean looking from the coastline of kenya - or perhaps the grand linear of two points moving together, or perhaps the great eye of Shiva that is consecrated by the geometry of the triangle.
0
Mar 10, 2016
Mar 10, 2016 at 6:27 AM UTC
wandering stars
as i once told a woman nearest to me whom i was part of for a cycle of 9 months... nie wyprowadzaj mnie z równowagi jak inni... osiem lat słucham i wszystko co słysze to gówno... wilk i lis ze mnie nie ulotni się bym nawet nie mówił jak jeden z nich, dziki i wsciekły... moje słowa bedą jak kły! (wiele partii czy tam głosów... prawdziwa demokracja) przepraszam... nie raczej nie... SORRY (typowo angielskie podejście na wszystko, dwu twarzowiec^)  że twój ojciec sporzywał alkohol na imprezach... dla mnie alcohol to sedatywa. ^chociaż irlandczyk natyle głupi aby być dosłowny i tępy jak kamień (na nim wszystko można zaostrzyć - wkluczono wzrok, zgubione okulary na czole wciąż) nawet w substancji kundla; a to za gitare "maciupki" janie.
0
Dec 8, 2015
Dec 8, 2015 at 3:39 PM UTC
słowa jak kły
ty czyń mi co polak polaku... a nie ten skórwosić bólo-błąg łamania oczy-dam mattce i reszte pśym-ganagu! ty z zapomnienia by teś powiedzi łamane goobye: ja ci kurwa krewnym? ja ci kurwa krewnym?! spirdalaj tam gdzie cie mongoł łaskocze czołem wyrytym ambicją modłu wersją w dywan; lachu'hu'ju! albo to, albo kurwa: Wieden.... ja nie tobie krewny! o! patsy! polska slachta sie obudza! chyba cas na: sejmik... tak, pospolicie mówie... bez akcentu: po wiejsku! czy tam szwinsku! krew we mnie zastygła: płynie jeno rtęć... ja sam putin kiedy wabie polskie media poza exodus w anglii, na swojskim gnoju. słów wedle ognia ojca na czyn ten           zapomnieć    wtargwienie...                    skupą u dna.. bez dnia... nie ty jeden ubity          oddechu martwy i       warty braku łzu:                 krokiem kruka: nie tyś ostatni wichrem na tylko:                    by zaznać gnatom łomonym, a wtór! kałczugą łamany, to co: śmierdzi opałem, i piwniccą! bodaj jutro, i chybył: rodzaj zza        kwestją powiat...      bo to ci gniew: bogiem zgra             rękąpis wątek bydła, ku wnet liczidłem w słowo....     nadać iskr: szumu mieniem wiatr, martwa skorupa oddechu da, co o myśl wątku wyda tchłu: wakacyjna gwardia     czołem i kolanem w pacierz, zbyt, nabity, i tym, wymuszony;            skragi: ostatek.
0
Jan 11, 2017
Jan 11, 2017 at 3:11 PM UTC
Ukrajina Bohun'ah (rtęć wzamian krwi, prologue: posąg)
tu nie stanie islam... nawet jako stańczyk, na jednej nodze; tu nie stanie islam... nie na tej glebie... tu nie stanie islam; poczekam: z pamięcią zwana turk; ja... ja! ja tu man pierw: rys! i prawo aby tak było! czy nie! i by tak zostało dotrzymane! tu islam powie: o kurwa... spierdalam! tu mi islam tańcem może fiołfki w figle zamienić... tu! mi! ißlam! nie da ani jednego kolejnego kroku! tak... no tak... wpraszam w siebie "nieczyste" i najbardziej czarne serce... huj im w dupe! i ten lament kobiet o warszawskich obyczajach - sławne powiedzenie: jak kurwa warszawska... po chodniku... tu it tam... czy kurwa pingwin wtarł sie do twej pizdy? no to co mi tu gawędzisz o: ah... ale to dobry syryjczyk... czy ja naprawde wyglądam jak by to mnie, tak naprawde obchodziło? spierdalaj! bo inaczej dam ci w ryja! owszem, spytaj siostre Cologne... sto-dwa i tym namaluje ci: gwałt... a wtedy powiesz sobie... to mi sie... podoba? mokra pizda? chyba tak! ha ha! tu! ißlam! nie stanie nawet na jednej nodze! nawet by to był tanieć à la pirouette tu! mi! żaden dziń, kurwa, nie zatańczy! smród pustynny, koci stolec, i ta pierdolona mina wgrana w kontemplacie genezy zaparcia. - o! pats! mysleli ze ty niet gawari! - no kurwa... psecies odkryli h'ameryke w puszcze sardynek na kresach!
0
Apr 13, 2017
Apr 13, 2017 at 6:53 PM UTC
o polsce
szereg nóg i partia,  tzn. co to znaczy by sklep był przed kupnem pralki czy kszesła jak i serduszek na gólaż - czy też dziada józka masła excess na kromce kwaśnego czy u kaiser’a w kocim sercu w kominie gluchej miłosci na mru iglatych wąsów - jak stonoga w garści marsjana? w komunie śmieśnie brzmi słowo - handel, lepiej u anglika: händel - bo to nie hazard i stara baba z obrusem na głowie bez zęba frontem, jak i też gotowa targowica na gwizd z nią: fiołka fiu fiu w dziobie wróbla mieniu ćwirek to też jak niby kalosz w kalisz'u splotch godny by dreptać w rym z blotches szlachetnego błota eden'u.
0
Sep 27, 2015
Sep 27, 2015 at 1:47 PM UTC
perfecto!
prezydent wałęsa, węszy, ze sznórem wąsa jak boa, typ chómoru polskie z.o.o. czyli PU BLIK - czyli żyd z łodzi - tzn. polak ze wsi, kóltura pierw, holokaust zza ghetto - bo to Centaur Oscar'a czeka; łatwiej niby klnąć niż kiwać czy też kolanem o słowo błagać w mowe w myśl w nic czyli jakiś czynsz.
0
Apr 24, 2016
Apr 24, 2016 at 12:06 AM UTC
żyd z łodzi, tzn. polak ze wsi
jak to brzmi polski na wygnaniu, a urkaina w płomieniach? tak samo jak rosysjkie sumienie starannie nad mongoł (czyli tatar)? nawet z garbem ja atlas, czyli ja garbaty, ja atlas; o ta młoda muzyka bębni staro - jakby jam rumcajs czy też żyd: szewc i kark, gluton i złodziej, wnet i ta polonka na smak ozór byka w zapamięci na niepamieć! szyfr więc, dumka bohuna! szyfr więc na to koło iglastych palcy do twego domu by było otwarte                  a ja w cieple              połorzył głowe w sen                           niż w życie.
0
Mar 15, 2016
Mar 15, 2016 at 8:39 PM UTC
z garbem i z piórem
więcej swicek na grobach      w cmętarzu...    niż okien z lampą życia      odblasku - traf na ten tłum.   a to w świnta - boze boze: twe narodzenie! ktoś by pomyślał: w zapomnienie.     ta noc wigilijna...               tak...   więcej świec na grobach             niż żarówek w oknach...    licze sześć na sto-siedemdziesiąt sześć -     człek w grobie dudni... pyrcha jak         kot: oddman mu, duchem wisi!                   sześć okien rozjaśnia       posąg...                           a tu jednak cmetarz tłem na którym wyryć można                       romans wersji: Netwon w Kenii... kokos wzamian jabka.                        tyle to gadania...     więcej świec na cmentarzu        niż rozjasnonych pokoii..                          kluczem zamknięte    enigma: na zbyt.                        tyle to gniewu wkłócone w żart -                    więcej świec na cmentarzu niż w oknach: włóknem świata oznajmić                  oddech i muze          kogo tyczy ojciec nad herr tytuł... lecz nie tu... tu więcej życia z martwym niż z żywym...                         konam, ubogi - mdleje w mgle...                                   tuczony jak indyk...               i chodze niby marszem: gęś-strappen... a na garbie mej: glöckenschpiel...                          albo zegar ßvastika...                dom pana ßaß... dwa-set-na-tysiąc...                                                         szra-el...                      i zwany las: krzyżak -   bo to nigdy nie mogiła, lub szyszka, lub                            martwy ton palcem wydłubany                         kolec w oku...                                        grzech to:        pukać pięścią w drzewo w lesie jak niby w                                                       drzwi.                                     bünken bach; hrabia: einßbach...                  i to jest sen -   jak niby gryz kanapki           smarowany                            smalcem,       jak też ogląd po pałacu Versailles: wkurwiony.              ah ten rodak kozak -                            o tyle więcej garść trzyma         serce, co da sie ująć rękami wczulonymi                         w pit...                     o czym słowo znaczy: pić... ja i ten język?    wedle poczynania rumcajsa,                skrótem do grobu: wpatrywać sie w te okna            cmentarnego statku żywych: a więc zabawa po staromiejsku...     oczy w płomień, halo wedle dat: żył i żyła, i czasem jakiś obłąkany zagwist     w epitap:    tych kochanych epitapem zamkneli - a tu też makabra żartu:   grób z imieniem, straszny oczekiwaniem              zarosły dom...                     grób z imieniem, lecz bez dat i trumny, czy też sztywniaka...                          makabra -                  no to typowa, polsche inwestycja.
0
Jan 9, 2017
Jan 9, 2017 at 3:48 PM UTC
6:176 (24/12/2016) - house of ßaß
więcej swicek na grobach      w cmętarzu...    niż okien z lampą życia      odblasku - traf na ten tłum.   a to w świnta - boze boze: twe narodzenie! ktoś by pomyślał: w zapomnienie.     ta noc wigilijna...               tak...   więcej świec na grobach             niż żarówek w oknach...    licze sześć na sto-siedemdziesiąt sześć -     człek w grobie dudni... pyrcha jak         kot: oddman mu, duchem wisi!                   sześć okien rozjaśnia       posąg...                           a tu jednak cmetarz tłem na którym wyryć można                       romans wersji: Netwon w Kenii... kokos wzamian jabka.                        tyle to gadania...     więcej świec na cmentarzu        niż rozjasnonych pokoii..                          kluczem zamknięte    enigma: na zbyt.                        tyle to gniewu wkłócone w żart -                    więcej świec na cmentarzu niż w oknach: włóknem świata oznajmić                  oddech i muze          kogo tyczy ojciec nad herr tytuł... lecz nie tu... tu więcej życia z martwym niż z żywym...                         konam, ubogi - mdleje w mgle...                                   tuczony jak indyk...               i chodze niby marszem: gęś-strappen... a na garbie mej: glöckenschpiel...                          albo zegar ßvastika...                dom pana ßaß... dwa-set-na-tysiąc...                                                         szra-el...                      i zwany las: krzyżak -   bo to nigdy nie mogiła, lub szyszka, lub                            martwy ton palcem wydłubany                         kolec w oku...                                        grzech to:        pukać pięścią w drzewo w lesie jak niby w                                                       drzwi.                                     bünken bach; hrabia: einßbach...                  i to jest sen -   jak niby gryz kanapki           smarowany                            smalcem,       jak też ogląd po pałacu Versailles: wkurwiony.              ah ten rodak kozak -                            o tyle więcej garść trzyma         serce, co da sie ująć rękami wczulonymi                         w pit...                     o czym słowo znaczy: pić... ja i ten język?    wedle poczynania rumcajsa,                skrótem do grobu: wpatrywać sie w te okna            cmentarnego statku żywych: a więc zabawa po staromiejsku...     oczy w płomień, halo wedle dat: żył i żyła, i czasem jakiś obłąkany zagwist     w epitap:    tych kochanych epitapem zamkneli - a tu też makabra żartu:   grób z imieniem, straszny oczekiwaniem              zarosły dom...                     grób z imieniem, lecz bez dat i trumny, czy też sztywniaka...                          makabra -                  no to typowa, polsche inwestycja.
Continue reading...
75
Matko, czemuż liść rajskiej jabłoni, poczuł dotyk Twej dłoni? ... A wybór ten się ziścił? To śnięcie, podszept liści... Czy twa cierń była nader ostra? Ma najdroższa, Mater Nostra ... Dnia twego dziękczynienie, nie miało oka tchnienie... gdy znosiłaś krwiożercze znoje, by ochronić dziatki Twoje. ... Za Szeolem, bez pudru lecz z chlubą łez nagości... Twe serce  zmrożone w kajdany, nie okazało miłości. ... Tak, tych palców spostrzeżeń u męża nań spuszczonych... Iżby stworzyć koncepcję  plemienia,cykl niezwykle strudzony. ...Zbluzganiem, uwielbianiem, Jest Ewą i Allahem... Aby poczciwość dać rodzinie, ciągle żyję pod tym strachem. Osobą jam nie znana, Raczej funkcją, zadaniem Jestem matką, a moja profesja, jest rodziny kochaniem. „Od nigdy a po zawsze, Byt, nie przeminę z wiatrem. W honorze. W trawie. W mężczyźnie. Ostanę.”
0
Jun 17, 2020
Jun 17, 2020 at 6:08 AM UTC
Poza Matką czy Powstaniem („Beyond The Mother or Creation”)
"No food will ever hurt you More than your eating disorder will." Some quotes just **** me up. I prefer to be smarter, Than all the situations I face. Having to stop and think Just isn't the right pace For someone like me. Go ahead, I don't care. Throw wrench in my plans. Something large and rusty, That will give me lots of trouble. Just **** me up.
0
Jun 29, 2015
Jun 29, 2015 at 12:25 AM UTC
Prawda czy Fałsz?
*the english: they're peasants, but still deem themselves as speaking as: pheasants; they even dare to tickle the assurance of peacocks! **** me, shakespeares the whole lot of them? not with a geordie / cockney accent you ain't, you right ol' worth of bollocking worth of **** that's the problem with english peasants, they all suddenly think they have the surname... Windsor! **** me, i've never met a bigger crap-eating-shit-loading-people in my life! they don't even have the tenacity to be pedantic about their language being pristine: as long as it remain in slang... ah... all's fine matey! but the annoying bits of a people start to shine through... they're not the ******* ROY-AL inbreeding tact of a people deserving crown and carriage... plebs! i'm the same sort of peasant you are... but **** me, better check next time if you catch me playing on addressing airs!* kraj, i te słowa, i to tyle: co ma znaczyć; reszta?   angola:         blah blah, i twoje badanie gzymsu - - czekać:        by coś spadło. bogini gniewu nie zna słowa: przebacz; mówi:   przebacze kiedy: zapomne; węc? puki pamiętam, ani nie kocham,    ani nienawidze, ani obliguje mnie zmuszenie by wynagrodzić jedno pierwszym: drugim, czy też drugim: pierwszym zwane to podobno "to samo".
0
Nov 18, 2017
Nov 18, 2017 at 11:16 PM UTC
hydry jawa
and this is what they say, honestly, this is what they say: mają burdel w gębie,                a tu im fiołek zorem: jakby mowa o pałacu Wersal!                     what's that translated as?               you have to try harder, cutting out my mother tongue will be as hard as your concept of revising me writing with my right hand, forcing me to write with my left hand... they have a brothel in their gobs,    lo! they are deluded that their tongues are violets: as if they were talking about the palace of Versailles.     europe is europe... tym całusem swą matke?     with such a kiss your own mother?                                                nic mnie już nie dziwi                     (nothing bewilders me right now) serio         (seriously).               starałem i starałem mieć cierpliwość z angolem... ale po dwu-dziestu lat:                 straciłem, czy też zapomniałem                    tą niby cierpliwość?      bo mnie kurwa wkurwił po szczyt gdzie moja krew zaczeła wrzeć!              ohyda! pfu! jakby we mnie mongoł! ubierz swój zór w coś podobnego do u'ropy -           eh?                      tyś nagi jakby proto mit adam'ah; ale tyś nie on: bo sam gawędzisz: nie istniał...                   no, prawie - jak ty.                                i shudder to think what the next defence of capitalism will reveal itself as:                 why haven't they noticed cultural darwinism just after they identified cultural marxism?                  no one is even keen to acknowledge cultural darwinism... the whole concept has left the realm of science... a long time ago...              it's a cultural motif...                                                 but it's not acknowledged as such... why?                                    why is no one i'm listening to throwing the term about: cultural darwinism, cultural darwinism... cultural darwinism...                      oh believe me: we have the infrastructure, we can open auschwitz the moment you say: go!             so what happened? some cut your ***** / tongue                                                                            off? the west is effectively talking into its own *** -               the russian doping scandal? did you follow up on the bradley wiggins scandal that was hushed to the point where they all turned seagull and tried hushing that scandal with                    mer... mer (finding nemo... marp)?              eh? hear that one?                                 the west is nothing but a claustrophobic globalisation agenda... and some weird **** about a transgender movement that                   tried to **** around with the laws of grammar so that when i speak this western language:    i'm speaking siamese, while trying to run a marathon.
0
Apr 2, 2017
Apr 2, 2017 at 11:07 AM UTC
while in england, be sure to buy a paddigton bear maskot
and this is what they say, honestly, this is what they say: mają burdel w gębie,                a tu im fiołek zorem: jakby mowa o pałacu Wersal!                     what's that translated as?               you have to try harder, cutting out my mother tongue will be as hard as your concept of revising me writing with my right hand, forcing me to write with my left hand... they have a brothel in their gobs,    lo! they are deluded that their tongues are violets: as if they were talking about the palace of Versailles.     europe is europe... tym całusem swą matke?     with such a kiss your own mother?                                                nic mnie już nie dziwi                     (nothing bewilders me right now) serio         (seriously).               starałem i starałem mieć cierpliwość z angolem... ale po dwu-dziestu lat:                 straciłem, czy też zapomniałem                    tą niby cierpliwość?      bo mnie kurwa wkurwił po szczyt gdzie moja krew zaczeła wrzeć!              ohyda! pfu! jakby we mnie mongoł! ubierz swój zór w coś podobnego do u'ropy -           eh?                      tyś nagi jakby proto mit adam'ah; ale tyś nie on: bo sam gawędzisz: nie istniał...                   no, prawie - jak ty.                                i shudder to think what the next defence of capitalism will reveal itself as:                 why haven't they noticed cultural darwinism just after they identified cultural marxism?                  no one is even keen to acknowledge cultural darwinism... the whole concept has left the realm of science... a long time ago...              it's a cultural motif...                                                 but it's not acknowledged as such... why?                                    why is no one i'm listening to throwing the term about: cultural darwinism, cultural darwinism... cultural darwinism...                      oh believe me: we have the infrastructure, we can open auschwitz the moment you say: go!             so what happened? some cut your ***** / tongue                                                                            off? the west is effectively talking into its own *** -               the russian doping scandal? did you follow up on the bradley wiggins scandal that was hushed to the point where they all turned seagull and tried hushing that scandal with                    mer... mer (finding nemo... marp)?              eh? hear that one?                                 the west is nothing but a claustrophobic globalisation agenda... and some weird **** about a transgender movement that                   tried to **** around with the laws of grammar so that when i speak this western language:    i'm speaking siamese, while trying to run a marathon.
Continue reading...
62
nie potrzebuje jakiegoś głupiego IRLANDZYKA by mówił sortia: mowa i ten kelt niby Słowan - o tu ochota raczejbońka: kaliber od chyba: więcej wina; czy z Polakiem czy bez - mam serdeczie dość - tyle jest wieków znad prostym kiwaniem o chęć - i o ile mniej niż to co znaczy Izrael: tak samo serdecznie krew Paltestyny: z wersją Kroata: o o pomocy i temu oczekiwaniu zwane: ledwie. idiotic Irishman: there plenty more Guinness where your dumbfounded look came from: culturally inadequate to recognise being rude, and readied for extermination like vermin. aversions to the golden mean? well... that's what built Dublin; fucking paddies; ******* potato patties. how english could you ever become... you can, quiet easily, simply hating the Leprechauns Clover Saints: they're born to be hated.
0
Sep 24, 2016
Sep 24, 2016 at 9:59 PM UTC
drunk's maxim alter. ultimatum