Hello Poetry
Submit your work and get some sparkles! Create free account
"jedna" poems
Je jedna adresa na vrchu nebe, kam jednou doručí mě, možná i Tebe, ale je jedno místo o dost blíž zemi, kde topí zadarmo, kde nejsou peníze, tak jako v nebi. Tam někde nahoře máš výhled shůry a můžeš tam potkávat nebeské můry, ale tam někde dole Ti shoří křídla a žízeň uhasí jen podzemní vřídla. Je jedna adresa na vrchu nebe, kam jednou pošlou můry i Tebe, ale je jedna adresa o dost níž k zemi, kde vaří zadarmo, kde nejsou stravenky, tak jako v nebi. Tam někde navrchu jsou nebeské kůry a andílci z KFC maj' křidýlek fůry, ale tam dole pod zemí jsou kosti bez stehen a duše tam nespravíš jediným stehem. Je jedna adresa na vrchu nebe, kam jednou doručí, co zbyde ze mě, ale je jedno místo lehce nad zemí, kde život se v prach pro jednou změní.
0
Jun 4, 2018
Jun 4, 2018 at 12:56 PM UTC
***
brat i sestra brat: cao sestra: cao brat: gde je tata? sestra: u sobi. brat: sta radi? sestra: ma odkud znam, pusi. brat pravi sendvice. pet sendvica. mleko i keks. malo cipsa sa strane. brat ne zna nista. sestra zna po nesto. brat se obraca psu: pa gde si ti bio ceo dan?jeli malisanu mali, milice jedna, jel si gladan? a sta si radio? hoces napolje? jao pa vidi te sapice, smrdo jedan. ne izvodi psa. brat jede. cuti. brat ide na spavanje, vec je jako kasno. opranih zuba. sestra vec spava. brat otvara vrata sestrine sobe naglo, namerno ili mozda slucajno ali ne i prvi put. gleda u mrak i osluskuje sestrino mumlanje i cangrizanje. cuti. zatvara vrata i odlazi u svoj mrak, prekoputa. jutro je. brat: cao sestra: cao brat: gde je tata?
0
Feb 5, 2015
Feb 5, 2015 at 8:22 AM UTC
brat i sestra
..a tak pište přátelé, - neboť nepřátel nemám - pište dál, snad je to to poslední, co nám zbylo udělat.
0
Dec 18, 2016
Dec 18, 2016 at 5:16 PM UTC
Jedna na konec
Dnes v noci si povídám S milou slečnou S mou Samotou A někde tam ve tmě Cítím její přerušovaný dech Říkám jí: *'Nikdo se ke mně nehodí A já k nikomu nepatřím'* A ona mrká na znak souhlasu Po chvíli odpovídá: *'Jo, tak jsem to pro tebe vždycky chtěla. Vždyť víš, Že má víra je ta nejsilnější.'* Tiše si budem šeptat Takhle až dlouho do noci Až dlouho dokud jedna Po druhé neusneme.
0
Sep 8, 2016
Sep 8, 2016 at 2:01 PM UTC
Probouzení
Odczucie zaparcia tchu w piersiach jakoby przy chłodzie, szoku w oszołomionej czułości czy penetracji przez ukochanego po raz pierwszy podczas aktu cielesnego odczuwam jako to uczucie w klatce ściśniętej jakbym miał w dłoniach właśnie tak samo kruchą rybkę... ledwo dyszy, cmoka, jak niemowlę się miota... i widzę siebie jako lęk, że ona to ze szkła jest i płacze prawie z niepokoju o to co z nią zrobię że trzymam mięsień sercowy wyjęty prosto z czyjejś żywotności. I wiem, iż jeśli tylko zrobię nieostrożny ruch, to ten cały cud Życia którego w oniemieniu i własnych łzach nie mogę pojąć, że mi położono między palce... pęknie nagle jedna arteria przez ściśnięcie... I pójdzie krew. I pójdą jej wargi w dół. I pójdą płetwy wzdłuż ciała. A tygrysie paski bielu i różu będą już tylko tą gęstą czerwienią co nie zmyjesz z ramion tylko się wedrą jak zabrudzona skóra bez zrzucania naskórka. Tą czerwienią w papce jak ta podczas okresu menstruacyjnego gdy ją badasz z bliska na opuszkach. A Cardio będzie nieme. Przeze mnie. Zgwałcone takowo więc. Lub każde inne dłonie, w które powierzyłem tą rybkę. Dlatego takim łkającym lękiem jest dawanie tego w inne dłonie. A oni nie wiedzą jak karpika się trzyma tak, by chodziło o niego i tylko niego. Nie jego paski barwne, powietrze wokół czy inne tyczące się treści. O niego. Oto Słowo. Osoba. Język. My. „A Słowo ciałem się stało.”
0
Nov 9, 2020
Nov 9, 2020 at 6:57 AM UTC
Koi Drwa Spływa
Odczucie zaparcia tchu w piersiach jakoby przy chłodzie, szoku w oszołomionej czułości czy penetracji przez ukochanego po raz pierwszy podczas aktu cielesnego odczuwam jako to uczucie w klatce ściśniętej jakbym miał w dłoniach właśnie tak samo kruchą rybkę... ledwo dyszy, cmoka, jak niemowlę się miota... i widzę siebie jako lęk, że ona to ze szkła jest i płacze prawie z niepokoju o to co z nią zrobię że trzymam mięsień sercowy wyjęty prosto z czyjejś żywotności. I wiem, iż jeśli tylko zrobię nieostrożny ruch, to ten cały cud Życia którego w oniemieniu i własnych łzach nie mogę pojąć, że mi położono między palce... pęknie nagle jedna arteria przez ściśnięcie... I pójdzie krew. I pójdą jej wargi w dół. I pójdą płetwy wzdłuż ciała. A tygrysie paski bielu i różu będą już tylko tą gęstą czerwienią co nie zmyjesz z ramion tylko się wedrą jak zabrudzona skóra bez zrzucania naskórka. Tą czerwienią w papce jak ta podczas okresu menstruacyjnego gdy ją badasz z bliska na opuszkach. A Cardio będzie nieme. Przeze mnie. Zgwałcone takowo więc. Lub każde inne dłonie, w które powierzyłem tą rybkę. Dlatego takim łkającym lękiem jest dawanie tego w inne dłonie. A oni nie wiedzą jak karpika się trzyma tak, by chodziło o niego i tylko niego. Nie jego paski barwne, powietrze wokół czy inne tyczące się treści. O niego. Oto Słowo. Osoba. Język. My. „A Słowo ciałem się stało.”
Continue reading...
50
*and you now see what they made me do? i'd never thought it would come to this, that i had to crawl back to the mainland of europe to find a publisher, because the appreciation of publishing poetry in england is null, nil, zero, nothing, a mustard seed's worth of hope; this mediation of saving the amazon rainforest to save up on paper and the first yawn of the digital age, among cat videos and **** there you have it, a massive blotch on the intended utility of this **** thing - i'm not even angry any more, just ****** nervous - or as the old writer said in his appreciation of poverty and feeling guilty concerning what he deemed to be his riches (a record collection and a private library): happy trails kids.* Droga Pani Anno, przepraszam za popszedni email, mianowicie że był on bez poważnej formy i tematyki, taki po prostu skrutem. Lecz przez osiem lat nie-ustannego pisania, pisząc do osoby w pozycji umożliwienia publikacji wkroczyła we mnie trema opisywania rzeczywitości - tzn. kiedy widze śledząc pisanie innych poetow na internecie - i tą marude znaną jako rozczarowanie jeżeli chodzi o szanse publikacji, nie tylko jednego wiersza w magazynie poetickim, a o całej książce własnych wierszy to już ża dużo można powiedziec o aborcji dalszych i utrzymanych ambicji. Myśle wiec ze 100 egzemplarzy nie jest asz tak nie realistyczne, wiem że poezja snuci swą muzyke dla nie wielu czytelkników, określone najlepiej dwoma obserwaciami: w angielskich gazetach można spotkać recenzje książek na wiele tematów (autobiografie najczęsciej), lecz o poezji praktycznie nic, oraz fakt że nie dawno tylko jedna książka poezji osiągneła sprzedaż ~10,000 egzemplarzy w Angli - a mówie że 100 nie jest nie realistyczne poniewarz na jednej stronie (hellopoetry.com) mam około 40 zawziętych czytaczy - 936 wierszy i wszytkie przeczytane przez tą skromną kadre - a na facebook.com mam 178 znajomych których poznałem czy to na uniwersytecie czy też w szkole. Tak, a więc 100 egzemplarzy. Mateusz Conrad E.
0
Mar 17, 2016
Mar 17, 2016 at 12:51 PM UTC
first letter to the publisher / 100 copies
*and you now see what they made me do? i'd never thought it would come to this, that i had to crawl back to the mainland of europe to find a publisher, because the appreciation of publishing poetry in england is null, nil, zero, nothing, a mustard seed's worth of hope; this mediation of saving the amazon rainforest to save up on paper and the first yawn of the digital age, among cat videos and **** there you have it, a massive blotch on the intended utility of this **** thing - i'm not even angry any more, just ****** nervous - or as the old writer said in his appreciation of poverty and feeling guilty concerning what he deemed to be his riches (a record collection and a private library): happy trails kids.* Droga Pani Anno, przepraszam za popszedni email, mianowicie że był on bez poważnej formy i tematyki, taki po prostu skrutem. Lecz przez osiem lat nie-ustannego pisania, pisząc do osoby w pozycji umożliwienia publikacji wkroczyła we mnie trema opisywania rzeczywitości - tzn. kiedy widze śledząc pisanie innych poetow na internecie - i tą marude znaną jako rozczarowanie jeżeli chodzi o szanse publikacji, nie tylko jednego wiersza w magazynie poetickim, a o całej książce własnych wierszy to już ża dużo można powiedziec o aborcji dalszych i utrzymanych ambicji. Myśle wiec ze 100 egzemplarzy nie jest asz tak nie realistyczne, wiem że poezja snuci swą muzyke dla nie wielu czytelkników, określone najlepiej dwoma obserwaciami: w angielskich gazetach można spotkać recenzje książek na wiele tematów (autobiografie najczęsciej), lecz o poezji praktycznie nic, oraz fakt że nie dawno tylko jedna książka poezji osiągneła sprzedaż ~10,000 egzemplarzy w Angli - a mówie że 100 nie jest nie realistyczne poniewarz na jednej stronie (hellopoetry.com) mam około 40 zawziętych czytaczy - 936 wierszy i wszytkie przeczytane przez tą skromną kadre - a na facebook.com mam 178 znajomych których poznałem czy to na uniwersytecie czy też w szkole. Tak, a więc 100 egzemplarzy. Mateusz Conrad E.
Continue reading...
4
też masz mi do powiedzenia, jak niby włókło włókna szarosci sierści psa, dało skóre tą samą, godną, na ubiór człowieka! o tyle, tylko czy ten pies nie igra w psie zasady i maniery łyskotek ogona, a raczej: z krókiem w krok swego pana, na ilość kra kra ha ha! KRA! HA! bo sie barbarossa obudzi! potwory na wyspach! każdy murzyn to wie! tu nie ma społeczeństwa, tu nie ma nawet dialogu, kiedy mensch kochąjacy mensch jest w nad grobie ozora zakryty szambem, i chwyta brzytwy bo tonie nad dwóch tą krytyką! i tu ten upiór rady i wolności, niby, nagle opartym królem na tronie sracza, o! królestwo zwanem szambo! na typ repliki króla jana! jedna dziwa ulic uciekła bo powiedziałem rym henryka żon wedle idolizacji karola, pierwszy z czołem ścięty, drugi nie, a co trzeci? a tu nagle w gazele! *** raj car cajs, w ten rytmiczny bieg! hola hoop! *** tsar cajs! ona w bieg! no, pięć minut wykorzystane dla brygady oxfam.
0
Mar 25, 2016
Mar 25, 2016 at 8:14 PM UTC
potwory!
Sikorki tchnienie w locie musnęło ziemię, Kresy, wrzosy, suche liście też na wietrze. Na sykomorze dalekiej Arabii ustała, skulonego u jej korzeni tego, co sonety o Aleppo układał, wysłuchała, i przeto myślami po raz pierwszy swe osmolone smogiem skrzydełka przetarła: "Ku czemu się wykluwałam? Ku czemu latałam? Swym trelem, uwagi skinieniem, czego mam być wyrażeniem?" Nagle poczuła w każdej małej kości: "Odpowiedź jest jedna: Miłości" Że ma ona twarz wszystkiego, niczego, spojrzenia naszego: Dwóch samców złączonych łabędzia czarnego, Smutku dla szczęścia innego znoszonego, Sekretu czule z łzami deszczowi wyznanego I drzewa z grzyba korzeniem splątanego. Że ku temu radość innym daje, że tego jest formą, Wszystkich uczuć, chwil i wrażeń zmową. "Dziękuję", na tą myśl światu odpowiedziała, z wdzięczności dla poety z dołu korę drzewa pocałowała, i z nową tęsknotą, ku niebu Syrii, odleciała.
0
Jun 17, 2020
Jun 17, 2020 at 6:03 AM UTC
O Ptaszynie, Wschodzie i Tym, Co Dopowie („Of Birdie, East and What It Will Come to Speak”)
she was like those /light- up sketchers/ {or a} <pair> of worn out h e e l y . s; gone.
0
Dec 10, 2014
Dec 10, 2014 at 10:14 PM UTC
keď bola číslo jedna
tata je znao znao je prije mene i mame znao je i patio je duze od nas patio i patio je dok smo se nadali on je znao i sa slomljenim srcem je zivio gotovo dvije godine rekli su nam a moj tata on rekao je da je znao u njemu ni jedna nada nije zivjela samo znanje znao je da Amira nece biti vise dugo my father knew he knew before me and mom he knew and he suffered longer than us he suffered and suffered while we were hoping he knew and with a broken heart he lived almost two years they told us and my father he said that he knew inside him not one hope has lived only the knowledge he knew that Amir won't be any longer
0
Feb 27, 2019
Feb 27, 2019 at 12:20 PM UTC
tata je znao / my father knew