"dla" poems
Sons of the soil.
Daughters of the soil.
Wake up and rejoice, for its the day of your heritage.
Celebrate your culture, for it is your privilege.
You are Africa, Africa is you.
A nation so diverse and true.
A real rainbow nation.
Deeply rooted in our tradition.
Nna ke mo Tswana, ebile ke motlotlo ka bo Tswana bame.
Nna ke mo Pedi, ebile ka ikgantsha ka go nna mo Pedi.
Mna ndi ngum Xhosa, ubona nje, ndiyazi dla ngo buXhosa bam.
Mina ngi ngum Zulu qobo, futhi ngiyazi qhenya.
On this day, remember who you are.
On this day, commemorate who you are.
Take pride in your true identity.
Let there be peace and serenity.
In South Africa our land.
Together may we all stand.
Le ga ole moTswana wa Afrika.
Noba ungu m'Xhosa wase Afrika.
Le ha ole mo Sotho wa Afrika Borwa.
Are rataneng. Masi thandaneni.
On this day, speak your mother tounge.
On this day, sing your clan song.
A moTswana eme a kgibe.
UmXhosa maka phakame axhentse.
UmZulu maka sukume agide.
A moPedi a emelle bine.
Sons of the soil.
Daughters of the soil.
Wake up and rejoice, for its the day of your heritage.
Celebrate your culture, for it is your privilege.
Sep 24, 2019
Sep 24, 2019 at 5:57 AM UTC
*i was eating a pepperoni pizza today,
and took a salty tongue into the night,
£270 on my bank account - great stuff -
took five quid out, felt like buying four
oranjeboom reds at 8.5% each,
instead bought two, and
perrier carbonated glass-bottled water...
god the thirst in this cement sahara...*
the best transition accompanying drinking
and listening to music comes
from the heights of reggae to creedence clearwater
revival... no, not the eagle, not Leonard the skin-head
with an 'ard on... creedence... lebowski who
was bukowski's posthumous alter-ego...
so i did a galileo while drinking,
the light on my side-table by the bed light
glowed, put my sunglasses on...
the stars disappeared and the planets appeared...
oddly enough, as is usual the case of
counter-intuitive matters when looking
at astronomical geographies...
mars far left... venus in the middle,
and jupiter the biggest and therefore the brightest
far right...
i worked it out against linear tactics...
the distance of the earth from venus doesn't
make a difference with the distance from mars,
but the distance of mars from jupiter is greater,
see you in 100 years to prove the point
and whether it matches up to HARD, NECESSARY,
PROOFS... LIKE MAINTENANCE ***
******* a girl with a really really exaggerated
libido, having to wear a ****** while she was
on her period, in the toilet and she bewildered
saying: 'most guys don't dig the female bits...'
hell... i'd do necrophilia...
shame the relationship turned to a sour toast with her,
shame, really... really really.
oh yeah, after smashing that £600 martin & co.
guitar to celebrate valentines day
(chłopiec z gitarą był by dla mnie parą
my grandmother used to sing...
well... sorry to disappoint,
i had her rastafarian shoelaces for
a pin-up belt to walk and play, or simply
stand still and note string twangs...
była giiitara... ni ma giiitary...)
and bought myself a drum-kit:
well... just my finger-drumming antics
on my legs;
or as a wise man said: **** her, leave the rest
for a backward trek into life
without maps but only premonitions.
Feb 14, 2016
Feb 14, 2016 at 8:27 PM UTC
bez ze mnie to tylko kurwy!
bez ze mnie to brak matk!
co ja? igrek w stonoge piękna pająk!?
o ty równasz ciepło... ty ciepło?!
ja więcej z grama węgla wydobie
dla mego nagiego ciała niż ty w
odzienie dotyku dajesz!
do arabii spierdu chytrością lisa ty!
no! już! dawaj!
Jan Paweł drógi prosi o odwarcie kałczugu
bounce bounce na immigrant i także sprzedarz!
taniej ty niż skóra wiepsza na butach
iskry, w raptem wosk wax o imie dziewicy ha ha
samogwaltu twego ojca;
to chyba piask w butach, surname Sahara,
a twoje imie Samara.
May 22, 2016
May 22, 2016 at 12:18 AM UTC
49.
Men, Niemen?
most, rzeka i autobus
zatacza się w pagórki
Wilia?
w upale budzą się Suwałki
Memel zaciąga brzeg lasem
znużoną powieką
Memelland ist abgebrannt
mury
pagórki
coraz to milej do ciebie
miłe miasto
https://yandex.ru/collections/card/5e6f063db651624b1a7fd6ad/
53.
NA ANTOKOLU
na Antokolu
barok wkoło
stiukowi święci
w plafony wzięci
królowie
żyd jak żywy
w peruce na głowie
triumfuje w purpurze
nad ołtarzem w górze
zaś przy drzwiach
z krzyża zdejmowany
nie baczy na rany świeże
dłoń składa na grzbiecie
na nowym habicie
w ofierze
wpółobjęty
z jednego gwoździa zdjęty
ledwo, a już łaskawie
nad mieczykami z ogrodu
błogosławi płotu
regina pacis
dwa bębny tureckie
zdobyte pod Chocimiem
milczą w kruchcie nad Wilią
60.
JAK WILENKA
spóźnimy się na wieczór Alicji Rybałko
jak Wilenka po Zarzeczu kluczymy; mosty
w zaułki - miasto dla nas na trzy klucze
zamknięte, jak bajka o spiżowym wilku
w Pikieliszkach za dworem księżyc studzi jezioro
para łabędzi przy brzegu - tak prosto romantycznie
i książki w bibliotece dla dzieci tu
nadal dostać można jedynie po rosyjsku
a poezja Alicji, jak gotyk św. Anny
na palach olchowych i workach piasku
w płomienistym po wielokroć łuku
przenoszę na dłoni ten kościół
Stefan Kosiewski; OBY DO WILNA. Wiersze. Wstęp: Dr Romuald Cudak: Na marginesie. Redakcja: Barbara Jędrzejczak. Opracowanie, korekta: Tadeusz Adam Knopik. Łamanie: Robert Kosek. Wydawca: Stowarzyszenie Europejskie PONS GAULI; współwydawca: Radio PLUS Katowice Sp. z o.o. Drukarnia im. K. Miarki w Mikołowie. Katowice 2000 ISBN 83-914127-0-9
Mar 16, 2020
Mar 16, 2020 at 4:59 AM UTC
krytyka na żyda to ta sama na krytyke polaka, skoro krytyk na żyda to też krytyk na polaka - skoro żyd bez ziemi to też polak pod włóknem niemca czy russa czy też bezwdzięcznego austrjaka! odsiecz wiednia!
https://goo.gl/2wVUsz, from minute to an hour:
radio-kacap - lost the c somewhere,
had to innovate -
ra - d - yo -
радя -
(я to possess it, a punctuation
mark on the letter to stop
the omicron from rotating a fullness)
КАЧП - or simply ç (s) -
ketchup apparently,
the slaughter of Zagreb -
Croat piled on Croat
for a Mexican roll via Tahiti -
kark capa - kark kacapa
(stary kozioł to zwany cap
bronz spermy i zapach tzn. cap'a -
capie ten ogier Poznania w szambie południa
na gry czołem z bliska
w tenis z innym capem) -
stary ogier na tle mgły
i kozioł kopiący kszięrzyc w orbite
i w równie starannej rubryki: sto razy jeszcze raz
to samo, bo to dla wieku
dwa dwa: die tventy secoond centaur /
die nächster tausendfüßler, year on - year in.
Apr 21, 2016
Apr 21, 2016 at 8:36 PM UTC
*and you now see what they made me do? i'd never thought it would come to this, that i had to crawl back to the mainland of europe to find a publisher, because the appreciation of publishing poetry in england is null, nil, zero, nothing, a mustard seed's worth of hope; this mediation of saving the amazon rainforest to save up on paper and the first yawn of the digital age, among cat videos and **** there you have it, a massive blotch on the intended utility of this **** thing - i'm not even angry any more, just ****** nervous - or as the old writer said in his appreciation of poverty and feeling guilty concerning what he deemed to be his riches (a record collection and a private library): happy trails kids.*
Droga Pani Anno,
przepraszam za popszedni email, mianowicie że był on bez poważnej formy i tematyki, taki po prostu skrutem. Lecz przez osiem lat nie-ustannego pisania, pisząc do osoby w pozycji umożliwienia publikacji wkroczyła we mnie trema opisywania rzeczywitości - tzn. kiedy widze śledząc pisanie innych poetow na internecie - i tą marude znaną jako rozczarowanie jeżeli chodzi o szanse publikacji, nie tylko jednego wiersza w magazynie poetickim, a o całej książce własnych wierszy to już ża dużo można powiedziec o aborcji dalszych i utrzymanych ambicji. Myśle wiec ze 100 egzemplarzy nie jest asz tak nie realistyczne, wiem że poezja snuci swą muzyke dla nie wielu czytelkników, określone najlepiej dwoma obserwaciami: w angielskich gazetach można spotkać recenzje książek na wiele tematów (autobiografie najczęsciej), lecz o poezji praktycznie nic, oraz fakt że nie dawno tylko jedna książka poezji osiągneła sprzedaż ~10,000 egzemplarzy w Angli - a mówie że 100 nie jest nie realistyczne poniewarz na jednej stronie (hellopoetry.com) mam około 40 zawziętych czytaczy - 936 wierszy i wszytkie przeczytane przez tą skromną kadre - a na facebook.com mam 178 znajomych których poznałem czy to na uniwersytecie czy też w szkole. Tak, a więc 100 egzemplarzy.
Mateusz Conrad E.
Mar 17, 2016
Mar 17, 2016 at 12:51 PM UTC
też masz mi do powiedzenia, jak niby włókło włókna szarosci sierści psa, dało skóre tą samą, godną, na ubiór człowieka! o tyle, tylko czy ten pies nie igra w psie zasady i maniery łyskotek ogona, a raczej: z krókiem w krok swego pana, na ilość kra kra ha ha! KRA! HA! bo sie barbarossa obudzi!
potwory na wyspach!
każdy murzyn to wie!
tu nie ma społeczeństwa,
tu nie ma nawet dialogu,
kiedy mensch kochąjacy
mensch jest w nad grobie
ozora zakryty
szambem, i chwyta brzytwy
bo tonie nad dwóch tą krytyką!
i tu ten upiór rady i wolności,
niby, nagle opartym królem
na tronie sracza,
o! królestwo zwanem szambo!
na typ repliki króla jana!
jedna dziwa ulic uciekła bo powiedziałem
rym henryka żon wedle idolizacji karola,
pierwszy z czołem ścięty, drugi nie,
a co trzeci? a tu nagle w gazele!
*** raj car cajs, w ten rytmiczny bieg!
hola hoop! *** tsar cajs! ona w bieg!
no, pięć minut wykorzystane
dla brygady oxfam.
Mar 25, 2016
Mar 25, 2016 at 8:14 PM UTC
as i once told a woman nearest to me
whom i was part of for a cycle of 9 months...
nie wyprowadzaj mnie z równowagi jak inni...
osiem lat słucham i wszystko co słysze to gówno...
wilk i lis ze mnie nie ulotni się bym nawet nie mówił jak jeden
z nich, dziki i wsciekły... moje słowa bedą jak kły!
(wiele partii czy tam głosów... prawdziwa demokracja)
przepraszam... nie raczej nie... SORRY (typowo angielskie
podejście na wszystko, dwu twarzowiec^) że twój ojciec
sporzywał alkohol na imprezach... dla mnie alcohol to sedatywa.
^chociaż irlandczyk natyle głupi aby być dosłowny
i tępy jak kamień (na nim wszystko można
zaostrzyć - wkluczono wzrok, zgubione
okulary na czole wciąż) nawet w substancji kundla;
a to za gitare "maciupki" janie.
Dec 8, 2015
Dec 8, 2015 at 3:39 PM UTC
jesteś dla mnie wszystkim
Kaitlyn kochanie jesteś dla mnie
moja bratnia dusza.
moje wszystko
zrobiłeś to raz zamrożone
martwe serce bije kolejny
prosimy kopalni do końca tej ziemi?
May 18, 2014
May 18, 2014 at 10:22 PM UTC
stara prawda...
to tylko nuda;
coś więcej?
eh... chyba emerytura -
tak na policzku
braku aesthetics
na tle cegieł - bo to ha ha dla
"uczonych" z prostatą na telefonach
niby jak kupcy z arabii
jest równe sezon z wybrykami szeików
kórw i koni - ale nie jest tłem z czołgami
Tiananmen - o tyle blisko by dać
wywrot historii wspomnieniem
słowo Panzer:
nad dot com boom słownictwa;
jak ten noworodek lewicy szczy w portki
bojąc sie ozora powiękrzenia zasobu słów!
Apr 9, 2016
Apr 9, 2016 at 8:08 PM UTC
to co... na migi?
hu ha
ham ba ha ra ha?
owszem, an glee
to nie typowy marsz
oprucz w pępek...
bo pępek to Greenwich's
timetable - wersat
o zmianie czasu dla
wsi inhabitants,
czyli the October party.
Apr 28, 2016
Apr 28, 2016 at 10:13 PM UTC
Sikorki tchnienie w locie musnęło ziemię,
Kresy, wrzosy, suche liście też na wietrze.
Na sykomorze dalekiej Arabii ustała,
skulonego u jej korzeni tego, co sonety
o Aleppo układał, wysłuchała,
i przeto myślami po raz pierwszy
swe osmolone smogiem skrzydełka przetarła:
"Ku czemu się wykluwałam? Ku czemu latałam?
Swym trelem, uwagi skinieniem, czego mam być wyrażeniem?"
Nagle poczuła w każdej małej kości:
"Odpowiedź jest jedna: Miłości"
Że ma ona twarz wszystkiego, niczego, spojrzenia naszego:
Dwóch samców złączonych łabędzia czarnego,
Smutku dla szczęścia innego znoszonego,
Sekretu czule z łzami deszczowi wyznanego
I drzewa z grzyba korzeniem splątanego.
Że ku temu radość innym daje, że tego jest formą,
Wszystkich uczuć, chwil i wrażeń zmową.
"Dziękuję", na tą myśl światu odpowiedziała,
z wdzięczności dla poety z dołu
korę drzewa pocałowała,
i z nową tęsknotą, ku niebu Syrii,
odleciała.
Jun 17, 2020
Jun 17, 2020 at 6:03 AM UTC
aww...
'cos' mom'z
was a big spender:
and her *******
"grund"-wert-von-
ein-sohn-gehalten-fehlt?!
who: the pitty pitty boy now?
*jeffrey, i don't know,
what's you take on
single frame nudes versus ****
am i jerking off a statue,
or defining fine art?*
this third party teenage crap
is not getting me off
most people talk about...
me? i see one slice of the cake
i'd like to keep the slice,
and not fall prey to the
proverb: you can't have your cake
and eat it...
presume me arab spring...
but getting to the true norse
and the eskimo is not allowed
given the madness of these people...
true sir,
because what arab, in the known
history of the world
ever invited
a second ice age,
inviting the north men
to you realm of affairs,
simply because:
beneath your feat run the rivers of
dinosaur murk...
#welcome...
i've seen this advert...
he thongs he thongs his way like
a caesar?!
oh, ha ha!
ha ha, he he, ha, ha!
he knows what he fears,
and what he fears is not that he
fears it...
what he fears is already in his dreams,
and what he fears is falling
asleep, with a luggage
of dreams...
lucky for me:
most of the time,
i dream of the void.
how about this grand prince:
#hisasstowherehecamefrom...
how's that for a youtube advert?
ever eaten a lilac mushroom,
prince?
ever asked as to
why an anorexic girl might receive
her appetite back, after drinking
three cups of coffee, spoon of sugar,
two teaspoons of double cream?
so may i ask...
why does the serpent
have no eyelids,
and his most removed cousin,
the spy, that's the cat,
share his pupil's dilation...
even a man with no
money can compete with your
pleasures...
among ******
and no, harem, attached...
crown prince,
donning a crown of ten hourglasses...
but only one klepsydra...
tell me the difference, crown prince,
what is water to sand?
even Muhammad
pointed to the east of Mecca and
Medina, which i now have to
call for him: Riyadh...
grape and blind in one eye
bulging...
i simply say: ibn-Saud: diabetic...
and two eyes bulging:
a cube of ice... sugar sweet
Kaaba(h): camel makes the load:
or grunts, disagrees...
like those Bangladeshi prisoners
of Kuwait... or what... Sssssssssssýriā?
your partriarch said: from
the east...
nicht, in, mein, land!
a to tak dla przygody: moi brateńku...
- nie, w, mojej, ziemi! -
Mar 7, 2018
Mar 7, 2018 at 11:57 PM UTC
*dla jaj (i.e. eggs - jokes, gags): co ma piernik to wiatraka? no... co? to samo co ma parasol do tyczki... i to samo: warte nart: skee ************ skee! how does that look with diacritical marks? sky not ski? skī? e, e... me and my uncle agreed: i better hear this catholic ******** than advertise a Sheikh cite a Surah... sorry: no... we can call them: old ladies taken care of by a charlatan... but i can still bulge in eating pork. schnout?! hog.*
there's nothing fake about
what has simply become
prefixed by: crypto;
and no...
give me a blank slate and i'll
smear my ******* crayon
like i might **** in an alley...
there was never, ever anything
"new" about the news...
unless i'm mistaken,
news, as a word, is an acronym...
n.e.w.s.: north, east, west, south...
call me bonkers,
but within the vicinity
i occupy? news is as much
about nothing, as a dog taking
a **** is about everything.
Jan 31, 2018
Jan 31, 2018 at 6:53 PM UTC
grzywa...
bież go! aport!
gryść!
mlaskać!
sęp!
horongiew bieli
na tle prysku krwi!
czarne hmury
na niem-niem-niemca
kafki okiem widzący lot
od (a) do (b)...
pierw mi wygriź
ten -zór...
potem mi daj
-zór z akcentem
dla twej "racji"...
huja szczątek ogona!
huja ja ci kurwa dam...
dam oj ja ci kurwa
jebanego krzyżyka
kurwa dam,
na ksy-zyku
ze świętym przybitym
na te kurwa modły
tych niby niewiast...
tzn. dewotek!
spier-dalaj mały-synku -
agrest i orzech.
co, coś nie świci,
coś nie kwita?
coś nie: mru mru?
coś bez brwi?
ah... sak-son...
and the jazz
power four:
trumpet, sax, double bass,
drums...
to skurwy-synku,
nie to tango
z pijakiem takim
jak ja;
na tyle jem świadom by
powiedzieć to (ugu-r)... (niet polschen? y)
a we trzeźwe opinie?
gówno i grunt
w polu poczym
chodzić, tańczyć i sie
śmiać, po nygusie (tzn. nago);
to było na serio?! chyba tak:
chyba chyba, gruba ryba
gruba ryba -
chyba ryba chyba ryba -
ryba ryba ryba; chyba.
- pan z warszawy?
o kurwa!
heniek! gdzie ten
ku-rrrred karp-et?!
heniek! pan z miasta!
lewo! lewo! nie nie!
na prawo! na prawo!
pan to przyjechal po...
kapuste!
heniek: kurwa... ale głąb,
ja jade dwa lata do warszawy
po butelke pepsi,
jak to w reklamie.
Jul 9, 2017
Jul 9, 2017 at 6:51 PM UTC