Hello Poetry
Submit your work and get some sparkles! Create free account
"tyle" poems
i tyle, reszta na coin flip twoich ambicji; mam, po, prostu (nie mazowieckie czy kieleckie)                kichaniem dosyć! syty jam i z prostatą oddany w mgle pychy; ja serw memu mieniu i ozora (tej trzeciej krwi krowy)                                                              poeta! do końca wasz iglak wczorajszej wigilii (zmień to a zmienisz czasowność): rada memu panie... więcej narodu czy tem racji czy tem dumy czy tem innego stanowiska na głąbie poza polską ja racze; ja racze! wilka gniew nad lud! z resztą, okiem morsa fabryk na tle miganiu to tylko nic! a mój brat kim?! obcy mocar?! nie! nie, nie ja ludwig rus czy pruss, niet ich! oj naród a ja jako atlas, wraz z izraelem, a ty jako kompas, a warszawa jako kamień tonie w wodzie hystorji wraz z napoleonem, a więć kraków raz jeszcze wstanie wraz z mongołem; tylko anglia może oddalać dume swego rodu sama mniej dumna swego początku w niemczech.
0
Dec 6, 2015
Dec 6, 2015 at 9:28 PM UTC
kurwa do stopni trzeciej rzeszy!
bo co, ja mam igrek i jabłonke na czole by mówić: tramwaj! tramwaj! hmm? pedestrian! pedestrian! kurwa pierdolona jego mać! o kurcze! czak czak!      i kałczatka syberyjska! no to ja na hyc w ziąb. tyle e u ro py na ile znać szczypc szyfr nadgłos w brzytwy: igloo igloo igloo... o ten chłód! mrozek tchu cieni o piątej połódnia zza czymś, z zimą na tle policzka. i nigdy razem z wspomnieniem! ja i ta **** zachodniego londynu!
0
Apr 3, 2016
Apr 3, 2016 at 11:33 PM UTC
kałczatka syberyjska
Dzień dobry,  ok, ustalimy koszty na 100 egz. zajmę się tym po świętach, bo będę wyjeżdzać. Wiem, że miał Pan prawo zwątpić, ale w Polsce inaczej mimo wszystko podchodzi się do poezji, mam wrażenie, że tu nadal jest ona ważna. Bardzo wiele wydaje się tomików poetów - amatorów, są oni zrzeszeni w klubach poetyckich. Cieszę się, że Pan ma też swoich czytelników, to super, myślę, że tomik Pana zadowoli i oczywiście wieczorek z poezją też. Może uda się Panu przyjechać ? ale to jeszcze dalsza perspektywa, mama mówiła, że może sierpień. Pozdrawiam. oczywiście, skoro pani prosi, przyjade... wiem, ta niesfoboda różnic perspektyw, na zachodzie jest ważna muzyka, ta forma ubustwa poezji... rym na rym na rym etc. ile czasu jest potrzebne tyle racze zgodą i kiwaniem głowy, nie chce sie wpraszać z tą obawą zaniedbania... w sumie nie ja wykonuje tą "brudną" robote publikacji. oraz dziękuje za brak formalności z tymi słowami przed moimi... chociaż rękopis by wiele więcej wykrył w ramach odpowiedzi, tzn. czułosci; jednym słowem: dziękuje.
0
Apr 5, 2016
Apr 5, 2016 at 8:57 AM UTC
2nd letter to the publisher (snail's pace)
aby życie było na tyle warte by je oddać! chociaż wraz z kichnieńciem w stonoge wspomnieniem nadać oku ten cień razy dwa ponad rokiem jeszcze raz, jeszcze raz... raz jeszcze! ah ten gnój wspomnien! skarga na tle obfitych żyć wyryta - to skąd ja pochodze!? na tle flag podobno stąd!? a tak pozatym? z nikąd! no to: albo ucz mnie gramtyki albo języka per se, albo niczego... ty pierdolony tumanie!
0
Apr 4, 2016
Apr 4, 2016 at 6:00 PM UTC
aby życie było na tyle warte by je oddać!
ale czysto w tej E - U - Ρ - Ω - Π - J - Η. islam leiben historie, nicht Ottoman, Ottoman pseudo Khan, islam leiben historie: eins, zwei, drei und vierte maulkor'bzeugè'naussagé (sausage marathon); they love their history mind you ψι and τρι...  kaganiec u stóp w krok stu odpowiedzi w jedną droge: raz jeszcze, w las i w cienie iglą tej tętnicy wybryk chęć na gre, by zadać zbyteczne  pytanie! na odpowiedź oskarzyć czas z wiedzą zegara, i tą ostateczną, wartą końca, namylsnością... ponownie oskarzyć jako począt narodu - tylko golasa, warte imie kroka ka ka kar Kasymir'ah! wedle Tsara, czołem w tło wymagań na wyryte zapomnieniem lat: oddech'u Uzbeku chafta wspomnień wiatru i chorongiew latawcy jak niby urojen konceptu narodu... ja człek tylko w psiarni! i tak powiem, tak, wiara, panem na zbyt wiele pamięci Janosika i Radio Maria; o tyle czerpie zgon, ponownie, ponownie, by ocalić, niby swiętego, i pogrzebać swój naród... ale wstyd! wstyd! by ocalić jednego niby swiętego, lecz nadać obszar rodem Polak'a ponad Polske i w ramach Irlandie; jaki to wstyd nawet ten mnie wart, co nie nada snu! co za wstyd - nie warto umierać wiele razy, kiedy ten ostatecny oznacza raz jeszcze -                       quo vadis, qua lectio? - ten raz jeszcze, i ten ostatni, o tyle wiele poradni przed wieloma nocami snu.
0
Jun 7, 2016
Jun 7, 2016 at 9:54 PM UTC
maulkorb hund (forgotten Europe)
nam wszystkim dopisują, biel skóry! demokracja ozorem ich znaczy tyle samo co bydła krew! o rękopis pizd, hu ha, rękopis naprawde: no, ten łók walii! nagle w nad-kilometr łokciem w dal i ruch z przodem, łokciem między afery kilo wiepsza - nie wyryte w kamień, tak nagle od przysięgi? katahez brak? co ja pytam od narodu w nagłej dumy z papierzem i pieprzem?! o cud? ha ha! cud? ha ha! kicham i to samo mam co wy raptem pseudo-żydem. lepiej jeden bałwan w drugi bałwan tropem w mgnięcie oczu na stopienie miecza w rtęć... i mówie: PO LI TY KA? to przybliża twardówke nad osioła gest: by równać się z kimaniem kozioła w ząb chat chat chat? że kimanie jest równe kiwaniem z luzem na obydwie rubryki tak w palette sauerkraut - to sie zgadzam po polsku impromptu; ale ta kobieca przepaść... nagle przepaść... ale też nagle okulary przeciw-słoneczne, i wieczna noc, o której zawsze wspomne, by zaćmić dzień.
0
May 14, 2016
May 14, 2016 at 11:16 PM UTC
niby polak
*ah **** you ęnglishman! ty jedynie Liverpool!* kielce i scyzoryk...                                                      no i tyle... korona i gleba -                                   kacap i świnia - nagle napoleon                                                      na capie                             i tuwim i ja: kiedy to zadupie zwane Moskwa wrota otwiera: jak pizda kurwy na tle stonogi - fu fu... co za perfum! czasem wu casem ef -         ale nie nagle kastrat! hujnia hu, hujnia ** - blat blata w komin indora brzuch wpycha, na siłe, ale jej brak! no to blah blah blah blah... blah; apropo(s), tzn. nie tyczy tyczki czyli upper-long-jump,       neun meter bach oben; za grass za grass - uberschiellsewonderbra: like peeling the skin of a ******** bag: magician's rabbit in it too! a ona nadal nie kuma... holender plu w jej twarz a ona myśli że mowa raptem po ceausescu czešku! škoda / szkoda - tak samo zwane:    pierdolenie of chopenie (szo! szu! mucha                                w uchu! taki oto                       kwaskowy miód!)
0
Apr 28, 2016
Apr 28, 2016 at 7:41 AM UTC
po polshu
też masz mi do powiedzenia, jak niby włókło włókna szarosci sierści psa, dało skóre tą samą, godną, na ubiór człowieka! o tyle, tylko czy ten pies nie igra w psie zasady i maniery łyskotek ogona, a raczej: z krókiem w krok swego pana, na ilość kra kra ha ha! KRA! HA! bo sie barbarossa obudzi! potwory na wyspach! każdy murzyn to wie! tu nie ma społeczeństwa, tu nie ma nawet dialogu, kiedy mensch kochąjacy mensch jest w nad grobie ozora zakryty szambem, i chwyta brzytwy bo tonie nad dwóch tą krytyką! i tu ten upiór rady i wolności, niby, nagle opartym królem na tronie sracza, o! królestwo zwanem szambo! na typ repliki króla jana! jedna dziwa ulic uciekła bo powiedziałem rym henryka żon wedle idolizacji karola, pierwszy z czołem ścięty, drugi nie, a co trzeci? a tu nagle w gazele! *** raj car cajs, w ten rytmiczny bieg! hola hoop! *** tsar cajs! ona w bieg! no, pięć minut wykorzystane dla brygady oxfam.
0
Mar 25, 2016
Mar 25, 2016 at 8:14 PM UTC
potwory!
mój jenzyk, moja czystość, mój brat moja siora! kiedy ja tam w głowie pra dziada takim pod iglatym krzyżem żyda na równo brał?! kiedy?! kiedy?! czemu czekaniem w anglii?! czemu?! boje sie horyzontów takich jak tych! boże... czemu to marszem wydarzenie nagłe wprost na pustynie wyrytych narodów jakby kretów w mgle czerni? czemu ubogi w krakowie prosi mnie o czerń żelaza a nikogo innego?! gdzie ja w cebulowym kościele, gdzie ja?! na płacz... ja na płacz a nie na grób rodzinnym?! czemu... czemu?! daj mi chociaż wrót do ziemi! daj mi chociaż wrót do ziemi! ja lach z czynu i kości! ja lach z czynu i kości! ja werset bez czynu razy raz jeszcze raz! szfeda płacz. daj mi swego syna cień ciała, znania mieniem krzyż i pacior. szkło w deszczu mówi więcej niż mgła przy ogniu iskry, czy tam sfobody ćmy przy świecy, bo kto pyta o wizerónek słów przy lustra snów moża czy tem narcyza na tle jeziora bez rzeki w gęsich makiarzu na tle marszu gęsi szwastiki - to o tyle pyta. tyle mi mówi płacz, ten izrael północy, ta polska, z tym edynburgiem jako ateny czy ten sankt petersburg jako wenecja.
0
Oct 27, 2015
Oct 27, 2015 at 11:39 PM UTC
czasem dziecie i odzew rakiem osiem
i o nim iskrą w rrdze,           w gre na tło innych   narodziń -                i nim o iskre: krzemień o krzemień -     i kość o kość - nauka kaligrafii...       jak i ten co o męke                łuku ziemi w dary oddać pierw chciał nic, a potem proch -                 o potem kichnąć w sto braci leczy naród prośbą! też jak ja, obudzić ozór! **** powiadomił... niechaj ten ozór - horongiew nasza -             akcentów ilości sie zajada,          bo tyle umie -   i tyle wyzna - jak i słowem sie zachwyci: po rosaj i po germańsku - na weekend - i tym tam, na czeł  Mongoła: zapomnień, i zapomniawszy: zwany Lach, hujem przez sukiennice i kreski sławnych tabu ilokroci -                 i ta bida... stokroci. siała baba mak... ni widziała jak...            chlop... chlop... chlop...                        siała baba mak, ni widiała jak... bo tu kurvasiet chłop!           chłop! kak duszy Khrushchev? ni pomogje!          naz gu!                         niet harasho! niet! haraшo? Las Vegas etя: Lon-don, Pa-ri-ri Piri Piri Mex hey ** i co. - etc. ******* ****** Bahamas **** cult яя.
0
Sep 21, 2016
Sep 21, 2016 at 12:04 AM UTC
na szlachte, pan powiódł szatana!
Siedząc tutaj, w chwili przemyślenia, Mając takie wielkie marzenia, Daje mi to wiele do myślenia, Ty i Twoje dziwne zapatrzenia. W chwili smutku i goryczy, Twoje imię w głowie syczy, Dalej łzawie, kraje serce, A Ty stroisz się w sukięce. Tyle bólu, smutku, draki, Twe serce wyrzuci mnie za fraki, Pieniądz, władza i igraszki, Bedzie spektakl z mej poraszki.
0
Oct 8, 2013
Oct 8, 2013 at 7:23 PM UTC
Untitled
wiem, raz w skarrzysku, raz w zakopanym, oprucz napeleona i warszawe, starszą polske widze w krakowie; i drewnianą; bo słowo, ludzie! bo słowo! bo to lud we mnie! nie... nad lud! wiesz to slowo, wiedzma to slowo napisala, i tyle w twej gardzi nad ukraine i litwe! boga serce prawda i wiara! to od żyda... od żyda passah! fu! gnojowe gowno... szereg kwiata smerci, w listopadzie nad kwieczien bo bez kwiata bo z nosem... listopada bukiet, policze tylko raz... raz... inno!
0
Jan 1, 2016
Jan 1, 2016 at 12:06 AM UTC
krawat i korona chowana nad grónwald
zza okrogląnym (stół z powyłamywanymi nogami) ogonem jak smok w szept kręgosłup przed i w przeciwku kościosłup'a zwanym krzyż: te naiwne ocza węża w futrze: będą gniewem na wiele isrk które zapalą hektary igieł lasu: i tyle, skoro on robi nic to wiele nadejdzie - a ja w nadzei nic zrobie takrze, tzn. to samo, czyli będe spać: o wiele mniej zmarszczek i o wiele więcej marszu brzucha w śmiech: na czele wojsk którymi nie zdobęde chociaż jedną walkę.
0
Feb 2, 2016
Feb 2, 2016 at 7:25 PM UTC
w przeciwku kościosłup'a zwanym krzyż
stara prawda...                                     to tylko nuda; coś więcej?     eh... chyba emerytura - tak na policzku braku aesthetics na tle cegieł - bo to ha ha dla "uczonych" z prostatą na telefonach niby jak kupcy z arabii jest równe sezon z wybrykami szeików kórw i koni - ale nie jest tłem z czołgami Tiananmen - o tyle blisko by dać wywrot historii wspomnieniem słowo Panzer: nad dot com boom słownictwa; jak ten noworodek lewicy szczy w portki bojąc sie ozora powiękrzenia zasobu słów!
0
Apr 9, 2016
Apr 9, 2016 at 8:08 PM UTC
old truth / noworodek lewicy
Śmierć, ma tyle uroku, I przyjdzie po zmroku. Ale o to się nie bartw biedoku. Się nie namęczysz, Bo ona Cię wyręczy. Zaśniesz bez popłochu, I zostanie z Ciebie garstka prochu.
0
Sep 10, 2013
Sep 10, 2013 at 6:34 AM UTC
Untitled
więcej swicek na grobach      w cmętarzu...    niż okien z lampą życia      odblasku - traf na ten tłum.   a to w świnta - boze boze: twe narodzenie! ktoś by pomyślał: w zapomnienie.     ta noc wigilijna...               tak...   więcej świec na grobach             niż żarówek w oknach...    licze sześć na sto-siedemdziesiąt sześć -     człek w grobie dudni... pyrcha jak         kot: oddman mu, duchem wisi!                   sześć okien rozjaśnia       posąg...                           a tu jednak cmetarz tłem na którym wyryć można                       romans wersji: Netwon w Kenii... kokos wzamian jabka.                        tyle to gadania...     więcej świec na cmentarzu        niż rozjasnonych pokoii..                          kluczem zamknięte    enigma: na zbyt.                        tyle to gniewu wkłócone w żart -                    więcej świec na cmentarzu niż w oknach: włóknem świata oznajmić                  oddech i muze          kogo tyczy ojciec nad herr tytuł... lecz nie tu... tu więcej życia z martwym niż z żywym...                         konam, ubogi - mdleje w mgle...                                   tuczony jak indyk...               i chodze niby marszem: gęś-strappen... a na garbie mej: glöckenschpiel...                          albo zegar ßvastika...                dom pana ßaß... dwa-set-na-tysiąc...                                                         szra-el...                      i zwany las: krzyżak -   bo to nigdy nie mogiła, lub szyszka, lub                            martwy ton palcem wydłubany                         kolec w oku...                                        grzech to:        pukać pięścią w drzewo w lesie jak niby w                                                       drzwi.                                     bünken bach; hrabia: einßbach...                  i to jest sen -   jak niby gryz kanapki           smarowany                            smalcem,       jak też ogląd po pałacu Versailles: wkurwiony.              ah ten rodak kozak -                            o tyle więcej garść trzyma         serce, co da sie ująć rękami wczulonymi                         w pit...                     o czym słowo znaczy: pić... ja i ten język?    wedle poczynania rumcajsa,                skrótem do grobu: wpatrywać sie w te okna            cmentarnego statku żywych: a więc zabawa po staromiejsku...     oczy w płomień, halo wedle dat: żył i żyła, i czasem jakiś obłąkany zagwist     w epitap:    tych kochanych epitapem zamkneli - a tu też makabra żartu:   grób z imieniem, straszny oczekiwaniem              zarosły dom...                     grób z imieniem, lecz bez dat i trumny, czy też sztywniaka...                          makabra -                  no to typowa, polsche inwestycja.
0
Jan 9, 2017
Jan 9, 2017 at 3:48 PM UTC
6:176 (24/12/2016) - house of ßaß
więcej swicek na grobach      w cmętarzu...    niż okien z lampą życia      odblasku - traf na ten tłum.   a to w świnta - boze boze: twe narodzenie! ktoś by pomyślał: w zapomnienie.     ta noc wigilijna...               tak...   więcej świec na grobach             niż żarówek w oknach...    licze sześć na sto-siedemdziesiąt sześć -     człek w grobie dudni... pyrcha jak         kot: oddman mu, duchem wisi!                   sześć okien rozjaśnia       posąg...                           a tu jednak cmetarz tłem na którym wyryć można                       romans wersji: Netwon w Kenii... kokos wzamian jabka.                        tyle to gadania...     więcej świec na cmentarzu        niż rozjasnonych pokoii..                          kluczem zamknięte    enigma: na zbyt.                        tyle to gniewu wkłócone w żart -                    więcej świec na cmentarzu niż w oknach: włóknem świata oznajmić                  oddech i muze          kogo tyczy ojciec nad herr tytuł... lecz nie tu... tu więcej życia z martwym niż z żywym...                         konam, ubogi - mdleje w mgle...                                   tuczony jak indyk...               i chodze niby marszem: gęś-strappen... a na garbie mej: glöckenschpiel...                          albo zegar ßvastika...                dom pana ßaß... dwa-set-na-tysiąc...                                                         szra-el...                      i zwany las: krzyżak -   bo to nigdy nie mogiła, lub szyszka, lub                            martwy ton palcem wydłubany                         kolec w oku...                                        grzech to:        pukać pięścią w drzewo w lesie jak niby w                                                       drzwi.                                     bünken bach; hrabia: einßbach...                  i to jest sen -   jak niby gryz kanapki           smarowany                            smalcem,       jak też ogląd po pałacu Versailles: wkurwiony.              ah ten rodak kozak -                            o tyle więcej garść trzyma         serce, co da sie ująć rękami wczulonymi                         w pit...                     o czym słowo znaczy: pić... ja i ten język?    wedle poczynania rumcajsa,                skrótem do grobu: wpatrywać sie w te okna            cmentarnego statku żywych: a więc zabawa po staromiejsku...     oczy w płomień, halo wedle dat: żył i żyła, i czasem jakiś obłąkany zagwist     w epitap:    tych kochanych epitapem zamkneli - a tu też makabra żartu:   grób z imieniem, straszny oczekiwaniem              zarosły dom...                     grób z imieniem, lecz bez dat i trumny, czy też sztywniaka...                          makabra -                  no to typowa, polsche inwestycja.
Continue reading...
75
*the english: they're peasants, but still deem themselves as speaking as: pheasants; they even dare to tickle the assurance of peacocks! **** me, shakespeares the whole lot of them? not with a geordie / cockney accent you ain't, you right ol' worth of bollocking worth of **** that's the problem with english peasants, they all suddenly think they have the surname... Windsor! **** me, i've never met a bigger crap-eating-shit-loading-people in my life! they don't even have the tenacity to be pedantic about their language being pristine: as long as it remain in slang... ah... all's fine matey! but the annoying bits of a people start to shine through... they're not the ******* ROY-AL inbreeding tact of a people deserving crown and carriage... plebs! i'm the same sort of peasant you are... but **** me, better check next time if you catch me playing on addressing airs!* kraj, i te słowa, i to tyle: co ma znaczyć; reszta?   angola:         blah blah, i twoje badanie gzymsu - - czekać:        by coś spadło. bogini gniewu nie zna słowa: przebacz; mówi:   przebacze kiedy: zapomne; węc? puki pamiętam, ani nie kocham,    ani nienawidze, ani obliguje mnie zmuszenie by wynagrodzić jedno pierwszym: drugim, czy też drugim: pierwszym zwane to podobno "to samo".
0
Nov 18, 2017
Nov 18, 2017 at 11:16 PM UTC
hydry jawa
nie potrzebuje jakiegoś głupiego IRLANDZYKA by mówił sortia: mowa i ten kelt niby Słowan - o tu ochota raczejbońka: kaliber od chyba: więcej wina; czy z Polakiem czy bez - mam serdeczie dość - tyle jest wieków znad prostym kiwaniem o chęć - i o ile mniej niż to co znaczy Izrael: tak samo serdecznie krew Paltestyny: z wersją Kroata: o o pomocy i temu oczekiwaniu zwane: ledwie. idiotic Irishman: there plenty more Guinness where your dumbfounded look came from: culturally inadequate to recognise being rude, and readied for extermination like vermin. aversions to the golden mean? well... that's what built Dublin; fucking paddies; ******* potato patties. how english could you ever become... you can, quiet easily, simply hating the Leprechauns Clover Saints: they're born to be hated.
0
Sep 24, 2016
Sep 24, 2016 at 9:59 PM UTC
drunk's maxim alter. ultimatum
grzywa...          bież go! aport!    gryść!        mlaskać!     sęp!             horongiew bieli      na tle prysku krwi! czarne hmury   na niem-niem-niemca    kafki okiem widzący lot od (a) do (b)...     pierw mi wygriź   ten -zór...    potem mi daj    -zór z akcentem   dla twej "racji"...         huja szczątek ogona! huja ja ci kurwa dam...    dam oj ja ci kurwa jebanego krzyżyka kurwa dam,    na ksy-zyku          ze świętym przybitym     na te kurwa modły     tych niby niewiast... tzn. dewotek! spier-dalaj mały-synku -    agrest i orzech. co, coś nie świci,                coś nie kwita? coś nie: mru mru?    coś bez brwi? ah... sak-son...     and the jazz power four: trumpet, sax, double bass,       drums... to skurwy-synku,   nie to tango     z pijakiem takim jak ja; na tyle jem świadom by powiedzieć to (ugu-r)...   (niet polschen? y) a we trzeźwe opinie?   gówno i grunt    w polu poczym   chodzić, tańczyć i sie śmiać, po nygusie (tzn. nago);   to było na serio?! chyba tak: chyba chyba, gruba ryba gruba ryba -        chyba ryba chyba ryba - ryba ryba ryba; chyba. -       pan z warszawy?    o kurwa!    heniek! gdzie ten      ku-rrrred karp-et?! heniek! pan z miasta! lewo! lewo! nie nie!    na prawo! na prawo!     pan to przyjechal po...                  kapuste!    heniek: kurwa... ale głąb,    ja jade dwa lata do warszawy po butelke pepsi,            jak to w reklamie.
0
Jul 9, 2017
Jul 9, 2017 at 6:51 PM UTC
sęp (tier above vermin, i.e. vulture)
grzywa...          bież go! aport!    gryść!        mlaskać!     sęp!             horongiew bieli      na tle prysku krwi! czarne hmury   na niem-niem-niemca    kafki okiem widzący lot od (a) do (b)...     pierw mi wygriź   ten -zór...    potem mi daj    -zór z akcentem   dla twej "racji"...         huja szczątek ogona! huja ja ci kurwa dam...    dam oj ja ci kurwa jebanego krzyżyka kurwa dam,    na ksy-zyku          ze świętym przybitym     na te kurwa modły     tych niby niewiast... tzn. dewotek! spier-dalaj mały-synku -    agrest i orzech. co, coś nie świci,                coś nie kwita? coś nie: mru mru?    coś bez brwi? ah... sak-son...     and the jazz power four: trumpet, sax, double bass,       drums... to skurwy-synku,   nie to tango     z pijakiem takim jak ja; na tyle jem świadom by powiedzieć to (ugu-r)...   (niet polschen? y) a we trzeźwe opinie?   gówno i grunt    w polu poczym   chodzić, tańczyć i sie śmiać, po nygusie (tzn. nago);   to było na serio?! chyba tak: chyba chyba, gruba ryba gruba ryba -        chyba ryba chyba ryba - ryba ryba ryba; chyba. -       pan z warszawy?    o kurwa!    heniek! gdzie ten      ku-rrrred karp-et?! heniek! pan z miasta! lewo! lewo! nie nie!    na prawo! na prawo!     pan to przyjechal po...                  kapuste!    heniek: kurwa... ale głąb,    ja jade dwa lata do warszawy po butelke pepsi,            jak to w reklamie.
Continue reading...
66
. ja byłem tu, jedynie, jako cień na księżycu; i tylko to... bo miało być słowem, być warte, tyle, i, nic więcej; po co, ten uśmiech? co to, kurwa, film casablanca? po co ten frajer, pseudo, pokój? i tak nie zna dnia: poczekaj... jemu raptem: teraz! teraz! kurwa mać.. daj chwile! nie mam sympatie by startować w jakiejś olympiadzie!
0
May 27, 2017
May 27, 2017 at 9:14 PM UTC
rozkaz wilczur
czy ty z głupim sie widziałeś? co? mordą w gnat i gwar tak nagle obojętny wgram nad młot i sierp?! co? jebaba kurwa co? nic wierszem? paciorek, lulubaj, spać? goła bryła słów warta miodú i seplenia... česka pravda, jak to huja grzechot ambicjii i to í, niby; i.e? batuk, a nie batóg... jebana mać! huja warte to tło, słowem warte: polak... po co mi to? co ja? horongiew szambo? bo tyle z mojej polshkishkishkishkishkishkishee: brat gówno, i brat gavron. sie pyta o pana, kiedy sie...                ziewa:              zezem w konkret 90 stopni; co?! zdzíw?        co kurwa kurde pięknie!? ( oh, koor'wa'h... a dianna! í... candle in the song in the wind in the song in the sing along... song? wong? **** supposendly twang...   whatever...    i prefer the diacritical descent from the hebrew muddle of laughter and catching breath of the rubric of a rugby match, goleposts H vs. H...      i.e. from above... á... ) i wanted to add this, but i didn't manage to make it comprehensive, styled for school-children to write a homework on.
0
Aug 18, 2017
Aug 18, 2017 at 8:35 PM UTC
co ja, rubryka kwestii kiedy i kto nosi chomonto?
*ah, grand are the hours after taking the final shout-out to mr. **** grand amusement entails, a wriggly *** waving dance around the house, and a deep breath, matched with a deep sigh, gone are the hours contemplating whether he's coming, or he isn't.* - you're bloated, you reek of alcohol. - i know, i sometimes look in the mirror. - your liver is giving up. - i'm not bothered, i'm like a child with cancer, fearless: i prefer the death of youth, than the supposed wisdom of old age: it's a roulette after all... the mind has the capacity to be like iron: turn to rust. and that's how conversations go; i said to her: lepie swój grób przedczasu - lipie go, wiem, wiem że igram z ogniem, a nie z ogryskiem jabłka... to przecież wiem, i na tyle dobrze - ale lepiej mi umrzeć, złożyć swe zwłoki przedczasem - ale mieć w swym oku gwar zainteresowania i zamknięty zegar podziwu... gwar, phe! tonący statek nie danej obietnicy o chęć o jutro! lepiej mi umrzeć przed swym czasem, niż ten marny widok starości... jak to mówią, ci na tym marnym szczycie, na tym szczycie garbatych - z tym pięknym pokłonem przed ołtarzem czasu? ah... starość nie radość... wole przed czasem - za młodu - aby tonąć w kwestiach podziwu na to wszystko - niż w jakiejś poczekalni - bez ambicji na podziw, bez aspiracji na coś po jutrze - wole za wczasu niż w czasie - kiedy czas przestaje chodzić w koło, czekający nademną - wisiący, jak gilotyna - i jeno myśł, że skowronek opuści młot na huk: kaput! i pogna w lot ku kolejnego serca, ku kolejnego dnia, mówiący: ten, już swoje zrobił, dajcie nam następnego!
0
Aug 25, 2017
Aug 25, 2017 at 4:58 PM UTC
sometimes it surfaces
*ah, grand are the hours after taking the final shout-out to mr. **** grand amusement entails, a wriggly *** waving dance around the house, and a deep breath, matched with a deep sigh, gone are the hours contemplating whether he's coming, or he isn't.* - you're bloated, you reek of alcohol. - i know, i sometimes look in the mirror. - your liver is giving up. - i'm not bothered, i'm like a child with cancer, fearless: i prefer the death of youth, than the supposed wisdom of old age: it's a roulette after all... the mind has the capacity to be like iron: turn to rust. and that's how conversations go; i said to her: lepie swój grób przedczasu - lipie go, wiem, wiem że igram z ogniem, a nie z ogryskiem jabłka... to przecież wiem, i na tyle dobrze - ale lepiej mi umrzeć, złożyć swe zwłoki przedczasem - ale mieć w swym oku gwar zainteresowania i zamknięty zegar podziwu... gwar, phe! tonący statek nie danej obietnicy o chęć o jutro! lepiej mi umrzeć przed swym czasem, niż ten marny widok starości... jak to mówią, ci na tym marnym szczycie, na tym szczycie garbatych - z tym pięknym pokłonem przed ołtarzem czasu? ah... starość nie radość... wole przed czasem - za młodu - aby tonąć w kwestiach podziwu na to wszystko - niż w jakiejś poczekalni - bez ambicji na podziw, bez aspiracji na coś po jutrze - wole za wczasu niż w czasie - kiedy czas przestaje chodzić w koło, czekający nademną - wisiący, jak gilotyna - i jeno myśł, że skowronek opuści młot na huk: kaput! i pogna w lot ku kolejnego serca, ku kolejnego dnia, mówiący: ten, już swoje zrobił, dajcie nam następnego!
Continue reading...
46
no, nie wyparzona morda... masz racje dewotko... bo ta morda to pysk psa, a jak każdy dobry pies wie, tak i też: SZCZEKA! WARCZY! kiedy widzi nie-przyjaciela na podwórku swego pana! dajcie mi ludzie tło! a ja wam dam oddech pokory - zwanym dusze - i to co zwanym jest wspólnotą!    i to co też jest kroplą potu nad       brwią darwina kiedy mrok zaspany, ziewiający, pyta: czy jest, czy też był taki czy owaki naród pod mą   "nie-obecnością": który miał   tyle tchu brovado pytać czy ja,    a nie on sam siebie,      w lustrze widzi? na czele tym co jest język tęczy - zwanym     iskrą, zwanym wynagrodzeniem rozruźnienia koloru w      biel i w mrok!      ronin!       búnt! **fu! pierdole tą polską ortografie!   niech bałwan bałwana a potem osła jebie mrożonką marchwi!**    ludzie! dajcie mi tło! a ja wam dam oddech: na czym miałem malować wasz cerkiew, ten dom, to godło warte -      narodu:              i ludu krwi... lecz nadal nad krew i kości sens poświęncenia:                 na marsz wedle                     totem: ambicji!
0
Jul 24, 2017
Jul 24, 2017 at 9:48 PM UTC
pierdole polską ortografie: pan pancerny
co ja ci zbuduje w tych ruinach -bito, zwane "europa"? drugą japonie? nie! czwartą rzesz! ostatani paradigm, i koniec! koniec!            koniec z republiką! starców brak! i mądrości! dość! na hun'ah z garścią,           czy razem w, garści; tu, austriak, zwany ****** kurwa mać...         -  to nie mozart! - będzie, po śmierci błagał że nie był, na tyle zdolny, by mieć lud, w garści... pod szyfrem: cien, i żelazny gryp: dobra dobra... orto-doks...          gryp... uścisk; teraz co... mam klękać? tylko jak grek, w istambule... jak polak... w... lwowie;                ko-,                            i je,   i   o.
0
May 27, 2017
May 27, 2017 at 6:15 PM UTC
ein vierte ***** (bo co ma człowiek, tak naprawde, czuć?)