"snu" poems
pije! kurwa pije! co mi
wiepsz prawdy w twym chyba niby? ?
jak masz dziecko i przypisz rękopis
w grze.... kurwa! po co mi taki bachor!?
ja nigdy z nim w ramach ojcem! spierdu du du;
na wal równych w droge kończeń koni,
aby ludzkiej myśli począć zaraz! prawde snu
w obudzenie jako dalszym snem w obietnice spełnione!
o karo! o karo! o karo jednego uścisku ust! o karo!
krucjato! o karo! od tej ja szeptem myśli wołam:
wolności mi trza! i tak od niej uciekam, bo nagle repliki
mi nie trza skrobać w ogień! lecz ogień skrobie i
proch wkoło - tyłem posąg, a przodem duch?! nie
duch, lecz szept, niby myśl, to pierw nie zmuszone
impromptu - a nie zmuszone bo, posąg warty kolan
i modlitw - i ta wyryta droga ku ozora
ślimaków, w kieszeni nagle w dal oddać
znany obszar wachaniem ręki jakby pisać, owszem:
zapomnieć o tym co w świecie było,
jest, i będzie.
May 15, 2016
May 15, 2016 at 6:24 PM UTC
Ima li ime ta struna
Koja stoji u mestu
Ima li ime ptica
Koja peva u letu
Imas li ime ti
mala zvezdo sjajna
imas li ime
ili je ono samo tajna?
Kako se zoves zeljo jedina
Nije li divno ime tvoje
Kako se zove tajna skrivena
Lica umiljatog sto je?
Sta se krije u tvojim ocima
Ima li negde tvoga imena
Hajde, posluzi se svime
Zeljo moja imas li ime?
Jedan mig i tu
Nestajes lako
Kao u snu
Jedan tren mi
Bez nade tako
Odes ti
Kako se zoves zeljo jedina
Nije li divno ime tvoje
Kako se zove tajna skrivena
Lica umiljatog sto je?
Sta se krije u tvojim ocima
Ima li negde tvoga imena
Hajde, posluzi se svime
Zeljo moja imas li ime?
Oct 8, 2014
Oct 8, 2014 at 12:31 PM UTC
tren razuzdan razuzda sve zauzdano
što se uz vrisak pun sujete
rastajaše od uzdi svojih
poput deteta
kome se seče pupčana vrpca
ili radnika koji viče
burazeru proburazi mi aortu
a konj je plemenita životinja
i pauk koji zalud plete mreže
jer je konj brat vetrov
i pauk uzvikuje
dan i noć tvoje ime lucifere
zar si nem
dok čovek prži jaja
a ona mu se obraća
kao inferiornom biću
želi deset na oko
eh
zalud grca čovek
u procepu znatiželja
rađaće nam telad telad
takve više nema
miriše joj butine
da to je miris ruže
konji ržu pauci cvile
vlažnih ruku odlaze u rasejanje
vetar drami
put jednostavan
i **** ga pozdravlja
jer njegov brat je konj
duplim dekom mu vida rane
jadan li je put
uzvikuje
kupite moje uši u prodavnici mešovite robe
lomne su iluzije
dok čovek kiti jelek
trepavicama njenim
uzeglom štrudlom napoio je konja
loman i radošću prevejan mudrac
cmizdreći dao je ime njenoj duši
protkanoj hemoroidima
koji krvare
gore je smeštena smeša
blažen je onaj koji puva
kad procuri šulj
teško ju je doseći
opet se u snu javlja
on
kibicerski smeće
i maže na krišku hleba
mrtvog mačora
teško ju je doseći kaže
sa uma najvažniju stvar
stvar je ona koja mu dolazi glave
to je vrdalama
ona zauzdava tren
Apr 16, 2015
Apr 16, 2015 at 6:47 PM UTC
ale czysto w tej E - U - Ρ - Ω - Π - J - Η.
islam leiben historie, nicht Ottoman,
Ottoman pseudo Khan, islam leiben historie:
eins, zwei, drei und vierte maulkor'bzeugè'naussagé
(sausage marathon); they love their history
mind you ψι and τρι... kaganiec u stóp w
krok stu odpowiedzi w jedną droge:
raz jeszcze, w las i w cienie iglą tej tętnicy wybryk chęć
na gre, by zadać zbyteczne pytanie! na odpowiedź
oskarzyć czas z wiedzą zegara,
i tą ostateczną, wartą końca, namylsnością...
ponownie oskarzyć jako począt narodu -
tylko golasa, warte imie kroka ka ka kar Kasymir'ah!
wedle Tsara, czołem w tło wymagań na wyryte
zapomnieniem lat: oddech'u Uzbeku chafta
wspomnień wiatru i chorongiew latawcy
jak niby urojen konceptu narodu...
ja człek tylko w psiarni! i tak powiem, tak,
wiara, panem na zbyt wiele pamięci Janosika
i Radio Maria;
o tyle czerpie zgon, ponownie, ponownie,
by ocalić, niby swiętego, i pogrzebać swój naród...
ale wstyd! wstyd! by ocalić jednego niby
swiętego, lecz nadać obszar rodem Polak'a
ponad Polske i w ramach Irlandie; jaki to wstyd
nawet ten mnie wart, co nie nada snu!
co za wstyd - nie warto umierać wiele razy,
kiedy ten ostatecny oznacza raz jeszcze -
quo vadis, qua lectio? -
ten raz jeszcze, i ten ostatni, o tyle wiele poradni
przed wieloma nocami snu.
Jun 7, 2016
Jun 7, 2016 at 9:54 PM UTC
wpatrywaj sie w swoją dume, aby ani jedno oko ze słowem w plusk wody niewidome mówiło że kiedyś było godne nie grać w zagadki wyboru i braku checi; skoro cheć wybrała a życie nie-chęć była, choć daj ten lekki pozór ironii o życie warte jakiejś dziedzinny sto lat później!
słowem króla...
niby prezydenta...
niby karakana...
a ja to pierdole!
o tu! tu!
tu pingwin łokciem łamany gzymps
i dwa nagie miecze!
no masz, masz ten syfr zwany grónwald!
niech niewiasty chrystusa posolą mą
skóre na smak jodu i trucizny trumny
aby zaznać oczekiwany wiatr Sahar'y!
harm... harm... harm! kułak i renkaw
koszuli jako ozdoba kamienia i brzoskwini
z rękopisem noworodka... ja śnie!
bo brak mi snu jako artileria
galerii warszwy
wedle walk z nocą!
Apr 23, 2016
Apr 23, 2016 at 11:05 PM UTC
The leaves have all fallen,
the wind bites at your face,
whispering that the seasons are changing.
The snu will begin to fall,
and when it does,
the days will be filled with,
icy gloves and wet carpets.
Everyone loves the snu,
and when it leaves,
people are left cold,
and searching for warmth.
Each day with the snu,
can feel like an eternity,
to those who want it the most,
to bring happy days to them.
Because when winter comes,
the sun falls.
Dec 31, 2015
Dec 31, 2015 at 12:03 AM UTC
o, chyrp i trumna, na gest! (co polak wie... żyd skargi! i jemu ten warty holocaust! konieć! twe ulice, nasze kamienice... m'eh kości.... twe pyrh... w twe total: m'eh kości i zwane kamienice... te teraz zwane ulice, o skarge zwaną: izrael).
bardzo łatwo zabić kogoś,
tym czasem,
samym czasem jest łatwo...
w tych czasach tak samo....
bo powód?
nuda!
tak nudno, po protu żyć...
nie-zwykle, bo tak po prostu... żyć...
ogier i w ranek... jak niby rynek.
w bieli snu
albo w czarni targu.
o tym! na rozkaz cie,
roztrzelić mamy w dal na sens: oto traf;
adwant... w cierpliwości
nadać: w imie ojca, i syna,
i ducha... świętégo...
you're going to study in oxford
with that gob's worth of demands?
rozmáchá... unfold.
i'll be honest with you...
that's actually ukranian idiosyncrasy...
isn't so much a case of language
unsaid,
when so much of it is
being said;
we'd like to have said, and read:
a volume for a pressure for less;
let's say that...
and then imagine ourselves riding
bicycles in the countryside,
rather than suggesting ourselves to prescribe
ourselves the image of ourselves
riddled by inner-city beijing e.g.
May 22, 2017
May 22, 2017 at 5:25 PM UTC