"jutro" poems
brat i sestra
brat: cao
sestra: cao
brat: gde je tata?
sestra: u sobi.
brat: sta radi?
sestra: ma odkud znam, pusi.
brat pravi sendvice. pet sendvica. mleko i keks. malo cipsa sa strane.
brat ne zna nista. sestra zna po nesto.
brat se obraca psu: pa gde si ti bio ceo dan?jeli malisanu mali, milice jedna, jel si gladan? a sta si radio? hoces napolje? jao pa vidi te sapice, smrdo jedan.
ne izvodi psa.
brat jede. cuti.
brat ide na spavanje, vec je jako kasno. opranih zuba.
sestra vec spava. brat otvara vrata sestrine sobe naglo, namerno ili mozda slucajno ali ne i prvi put. gleda u mrak i osluskuje sestrino mumlanje i cangrizanje. cuti. zatvara vrata i odlazi u svoj mrak, prekoputa.
jutro je.
brat: cao
sestra: cao
brat: gde je tata?
Feb 5, 2015
Feb 5, 2015 at 8:22 AM UTC
Aniu,
dostałem słuchy na temat grafiki - nie jestem Surrealist'ą z poprzedniego wieku (tzn. dwudziestego), to już mineło... może i też miałbym pozory sfobody by skrytką zza popularną sztuką miałbym brać jakiegoś malarza na front jak by to było wydanie Ortodoksji zwane Penguin Publishing House, ale wolałbym mieć pod uwage geneze, tzn. kompromis braku koloru i tą nadrentą komplikacje modernizacji na tle "programming" szyfrem komputera - a ten kompromis? szyfr chemika... wiem że to może brzmić zbyt contra idei ładnego obrazka czy tez ikonoklazm'u wedle sukcesu sprzedarzy książki - ale jak orginał to orginał, bez kiszeczki, bo kto tak naprawde chce pokazać tważ niechaj pokarze ją niż maske pierw - wiec myśle o notatkach z sfer chemii w goły-trakt poezji. przesyłam jeden przykład, trzymam notatki inne takrze gotowe, ale to jeden przykład; nie chce sie chować pod skórą innych artystycznych wybryków - szczegółowo poza gruntem orginału pisma jako malunek pierw, a pismo po (ksiązka to nie Boeing 747: obraz pierw a dzwięk po - tzn. dzwięk pierw, a obraz po) - a więc i też skreślam zaufanie co do piękna malowidła jako przeciw tego samego niby ambasador'a dającego ochrone pod tytułem: brzydastwo wiersza konieczne; wole by jedno z drugim miało zaufanie, czy też wpomnienie obojga na począt i na koniec: na trasie wątpień i zarysów warte twarzy w publicznym miejscu poza oh ah ah oh galerii. a więc zakończe - inne e.g. prześle jutro - ten jako prolog w temacie: o co mi chodzi.
Mateusz.
p.s. oczywiście ominołem ę czasem, lecz jest zachowane w przykładach głębin - ale to nazwe proto-ortografia Polaka poza Polską, takie potrzebne lustro w Angielskim 's - czyli liczby mnogej co nawet tłumacz by powiedział: sprechen Deutsche?
Jul 10, 2016
Jul 10, 2016 at 10:32 PM UTC
Bila je sreda
jutro
Alarm je probudio
i moju glavobolju
Nepomična i ukočena
još uvek sam osećala
davne dodire tvojih prstiju
po mom telu
Peklo me je
koža je odumirala
Nebesko plavetnilo je sijalo
kroz proreze roletne
i dalo mi tračak života
Hladne kupatilske pločice
su izazivale jezu
u mom biću
dok sam pila kafu
i pripremala se za
novi dan
Novi život.
Nov 19, 2017
Nov 19, 2017 at 3:08 PM UTC
ty czyń mi co polak polaku... a nie ten skórwosić bólo-błąg łamania oczy-dam mattce i reszte pśym-ganagu! ty z zapomnienia by teś powiedzi łamane goobye: ja ci kurwa krewnym? ja ci kurwa krewnym?! spirdalaj tam gdzie cie mongoł łaskocze czołem wyrytym ambicją modłu wersją w dywan; lachu'hu'ju! albo to, albo kurwa: Wieden.... ja nie tobie krewny! o! patsy! polska slachta sie obudza! chyba cas na: sejmik... tak, pospolicie mówie... bez akcentu: po wiejsku! czy tam szwinsku! krew we mnie zastygła: płynie jeno rtęć... ja sam putin kiedy wabie polskie media poza exodus w anglii, na swojskim gnoju.
słów wedle ognia ojca
na czyn ten
zapomnieć
wtargwienie...
skupą u dna..
bez dnia...
nie ty jeden ubity
oddechu martwy i
warty braku łzu:
krokiem kruka:
nie tyś ostatni wichrem na tylko:
by zaznać gnatom łomonym,
a wtór! kałczugą łamany, to co:
śmierdzi opałem, i piwniccą!
bodaj jutro, i chybył: rodzaj zza
kwestją powiat...
bo to ci gniew: bogiem zgra
rękąpis wątek bydła,
ku wnet liczidłem w słowo....
nadać iskr: szumu mieniem wiatr,
martwa skorupa oddechu da,
co o myśl wątku wyda tchłu: wakacyjna gwardia
czołem i kolanem w pacierz,
zbyt, nabity, i tym, wymuszony;
skragi: ostatek.
Jan 11, 2017
Jan 11, 2017 at 3:11 PM UTC
I saw a pretty street this morning I forgot the name
I remember dressing my daughters in pink
I never had the opportunity to dress someone in blue
I suppose it wasn’t meant to be.
(would it have made a different?
Yesterday, it took me almost fifteen minutes to convince
A polish patient to take a shower,
so I did is what the new norm does
I pulled up Google, and I asked to translate
Take a shower tomorrow .. and he did it for me. ( jutro prysznic)
Life, what we had to do to earn a buck!!
Would it had made a huge different if
Police officer Derek Chauvin
hadn’t knelt into George Floyd neck last year?
I think Derek C was trying to prove a point
Like a sharpen no 2 pencil it broke...
I will leave this answer to the jury to decide
Poetry writing is like a *** position
That we afraid to try,
My way of writing poetry is unique
I allow my mind to take me there
And my fingers to type in calibri style
Never be afraid to express oneself
Be true to yourself..
Mar 31, 2021
Mar 31, 2021 at 9:11 AM UTC
*ah, grand are the hours after taking the final shout-out to mr. **** grand amusement entails, a wriggly *** waving dance around the house, and a deep breath, matched with a deep sigh, gone are the hours contemplating whether he's coming, or he isn't.*
- you're bloated, you reek of alcohol.
- i know, i sometimes look in the mirror.
- your liver is giving up.
- i'm not bothered,
i'm like a child with cancer,
fearless:
i prefer the death of youth,
than the supposed wisdom of old age:
it's a roulette after all...
the mind has the capacity
to be like iron: turn to rust.
and that's how conversations go; i said to her:
lepie swój grób przedczasu -
lipie go, wiem, wiem że igram z ogniem,
a nie z ogryskiem jabłka...
to przecież wiem, i na tyle dobrze -
ale lepiej mi umrzeć, złożyć swe zwłoki
przedczasem -
ale mieć w swym oku gwar
zainteresowania
i zamknięty zegar podziwu...
gwar, phe! tonący statek nie danej obietnicy
o chęć o jutro!
lepiej mi umrzeć przed swym czasem,
niż ten marny widok starości...
jak to mówią, ci na tym marnym szczycie,
na tym szczycie garbatych -
z tym pięknym pokłonem przed
ołtarzem czasu?
ah... starość nie radość...
wole przed czasem - za młodu -
aby tonąć w kwestiach podziwu na to
wszystko -
niż w jakiejś poczekalni -
bez ambicji na podziw,
bez aspiracji na coś po jutrze -
wole za wczasu niż w czasie -
kiedy czas przestaje chodzić w koło,
czekający nademną - wisiący,
jak gilotyna -
i jeno myśł, że skowronek opuści młot
na huk: kaput!
i pogna w lot ku kolejnego serca,
ku kolejnego dnia, mówiący:
ten, już swoje zrobił, dajcie nam następnego!
Aug 25, 2017
Aug 25, 2017 at 4:58 PM UTC