Hello Poetry
Submit your work and get some sparkles! Create free account
*ozór mam swej ręce,     oko         w swym pysku,   a słowo,                  w swym oku; \ \ \ \ jeno anioł siedzi w mym uchu, i gawędzi      jak jakiś chłop        o marnym wykształceniu; bo se baba chciała chłopa...   co by wydoił koze! a ten chlop...              hula-hula-hoop! ucho zbyt warte...    prawie nie warte   kiedy serce szepcze;                      i serce szepcze, to co umysł głosi na folwarku!    ten sam: za rok znowu        wiosna!        a serce szeptem:      zapawene...     a ty nie ojcem oczekiwań   masz nie zaznać jakąś zmiane,     chociaż tą najmniejszą, by dać roku wyrok - tzn.           ten przed, nigdy nie      będzie ten po?    nawet te zmarszczki na twym czole, to nie te same glizdy      w glebie ciebie, adamie,                       zwanym ziemio?* i have my tongue    in my hand,    my eye       in my gob, and the word,              in my eye. / / / / moj jedyny kres to      watek ukrainski... poza czym, jedynie slask wyrósł...   contra conslave   hrabiń, i hrabów. i tak też zerkam kiedy na piaskach ojczyzny...  ależ dziwnie, prawie, a nawet wcale jak niby to miało być i na mój odczuć: ponownie w domu;                      nie; i już nigdy tak                  nie będzie, pomimo to że z tej                  ziemi jestem - pies warczy, pies szczeka...               las otchłan ziewnienciem otwiera,            i tym, zasłania ludzką mowe, mowiąc:              to co myślisz, nie jest to co wiesz...         jak w ogrodzie:     i będziecie znać różnice między myślą, a wiedzą, powiedział dzik... tym, drugim kłamstwem od pierwszego, zapewnionym.
0
Jul 4, 2017
Jul 4, 2017 at 8:11 PM UTC
pies warczy, pies szczeka
*ozór mam swej ręce,     oko         w swym pysku,   a słowo,                  w swym oku; \ \ \ \ jeno anioł siedzi w mym uchu, i gawędzi      jak jakiś chłop        o marnym wykształceniu; bo se baba chciała chłopa...   co by wydoił koze! a ten chlop...              hula-hula-hoop! ucho zbyt warte...    prawie nie warte   kiedy serce szepcze;                      i serce szepcze, to co umysł głosi na folwarku!    ten sam: za rok znowu        wiosna!        a serce szeptem:      zapawene...     a ty nie ojcem oczekiwań   masz nie zaznać jakąś zmiane,     chociaż tą najmniejszą, by dać roku wyrok - tzn.           ten przed, nigdy nie      będzie ten po?    nawet te zmarszczki na twym czole, to nie te same glizdy      w glebie ciebie, adamie,                       zwanym ziemio?* i have my tongue    in my hand,    my eye       in my gob, and the word,              in my eye. / / / / moj jedyny kres to      watek ukrainski... poza czym, jedynie slask wyrósł...   contra conslave   hrabiń, i hrabów. i tak też zerkam kiedy na piaskach ojczyzny...  ależ dziwnie, prawie, a nawet wcale jak niby to miało być i na mój odczuć: ponownie w domu;                      nie; i już nigdy tak                  nie będzie, pomimo to że z tej                  ziemi jestem - pies warczy, pies szczeka...               las otchłan ziewnienciem otwiera,            i tym, zasłania ludzką mowe, mowiąc:              to co myślisz, nie jest to co wiesz...         jak w ogrodzie:     i będziecie znać różnice między myślą, a wiedzą, powiedział dzik... tym, drugim kłamstwem od pierwszego, zapewnionym.
Written by
Jul 4, 2017
Jul 4, 2017 at 8:11 PM UTC
Request permission to use this poem